William Congreve
William Congreve Internet

Szpilki, damskie ciuszki i sex-gadżety akurat nie są szkodliwe...

REKLAMA
Warszawka to zaściankowy twór: wszyscy tu o najnowszych ekscesach wszystkich wszystko wiedzą, każdy z wielką przyjemnością oplotkuje tu każdego. Ale nie daj Bóg, żeby ktoś którąś z tych tajemnic poliszynela opisał lub opowiedział publicznie! Magia plotek pryska i pojawia się oburzenie, zwarcie szeregów i dulszczyźniana solidarność.
Nie było oczywiście żadnego mobbingu – po prostu która jest bliżej po pracy, to jest i w redakcji. Którą można na balet wezwać w środku nocy, będzie też superdyspozycyjna i w robocie. To oczywistość, prawda? Jak łatwiej i przyjemniej można sprawdzić osobowościowe predyspozycje pracownika i mieć później do niego zaufanie?
Moimi klientami nie byli pracownicy konkurencji. Może tylko dlatego, że ja byłam na uboczu, ale tuż pod ręką. Zapewniam: objawione nagle nazwisko nie powinno być jedyne. Powinno występować w większej grupie… Ale było łatwe do pokazania, bo pozostali wolą być w cieniu. Szanują tajemnice alkowy, a nie uwielbiają cyrkową arenę, wątpliwy i podkręcany standing ovation.
A że standing po prochach? A co: whiskey on the rocks albo browar są lepsze? W tym zawodzie to przecież wszystko jedno. I nie tylko w tym. I jeszcze: ewentualne prochy to trzeba twardo udowodnić…
Więc o co tu chodzi? O pieniądze? Już ja to wiem: niebo nie zna wściekłości takiej, jak miłość w nienawiść zmieniona, ni piekło nie zna furii takiej jak kobieta wzgardzona. To nie żadna świeża mądrość. Ma już 318 lat. Autor: William Congreve. Co prześmieszne: powiedział jeszcze: wiem że to sekret, ponieważ wszyscy i wszędzie o nim mówią! Prorok, czy co?