
PiS nie będzie zabiegało o żadne koalicje. Jeśli nie zdobędą większości 231 głosów, będą aż do wyczerpania testować rząd mniejszościowy. Tak mówi mi informator bliski Prezesowi. Jak to dokładnie zrobią?
REKLAMA
Oczywiście, że po moim tekście o tym, że Beata Szydło na 100% zostanie premierem:
http://ewaegejska.natemat.pl/157579,zaraz-koniec-kopacz-szydlo-premierem-na-100-to-nie-sondaz-ani-zart-przeczytajcie
http://ewaegejska.natemat.pl/157579,zaraz-koniec-kopacz-szydlo-premierem-na-100-to-nie-sondaz-ani-zart-przeczytajcie
otrzymałam wiele szczegółowych informacji dopełniających temat. Ale tylko jedną z nich chcę się podzielić. Gość napisał, że fakt powołania B. Szydło na premiera niedługo po wyborach to nie jedyna niespodzianka. Że są większe. No to byłam zaintrygowana. Chciałam więcej informacji. Ale też myślałam, że to jakiś oszołom. Niewiele się pomyliłam, ale…
W załączeniu korespondencja mailowa:
W załączeniu korespondencja mailowa:
Nie szanowałam takiej narzucającej się oferty, ale się z nim spotkałam.
Już samo miejsce infantylne. A przyszedł taki gościu już dojrzały, wysoki i szczupły, przystojny, jakby kij połknął, ładny i zadbany. Miał na twarzy wyraźne ślady minionej urody. Powagą przykrywał słabość i miękki brzuszek. Do tego jakieś wywinięte mankiety koszuli, spinki, obrączka nie na tym palcu. Gej? Już był po 40-ce, ale z 10 lat temu jako chip mógłby spokojnie na rurze dla pań tańczyć. No tak właśnie mi się jego gładkość i atrakcyjność skojarzyła.
Mówił bardzo cicho i ostentacyjnie odchylał się ode mnie. Taki podejrzliwy, dobrze, że mnie nie obszukał czy nie mam sprzętu nagrywającego. Skrzyżowanie cyborga z maminsynkiem. Mocno już przecież podstarzałym. Byłam ciekawa, co powie. I taki mniej-więcej dialog:
Mówił bardzo cicho i ostentacyjnie odchylał się ode mnie. Taki podejrzliwy, dobrze, że mnie nie obszukał czy nie mam sprzętu nagrywającego. Skrzyżowanie cyborga z maminsynkiem. Mocno już przecież podstarzałym. Byłam ciekawa, co powie. I taki mniej-więcej dialog:
– Dziękuję, że pani przyszła…
– Mam nadzieję, że to nie będzie strata czasu! Czemu tak głupio się pan podpisuje: as?
– …bo chciałbym po pierwsze pogratulować pani intuicji co do planów prezydenta, oraz timingu przy publikacji artykułu. Ace to as, a as to astronom. Takie mam przezwisko. Dla bardzo wąskiej grupy.
– Mam nadzieję, że to nie będzie strata czasu! Czemu tak głupio się pan podpisuje: as?
– …bo chciałbym po pierwsze pogratulować pani intuicji co do planów prezydenta, oraz timingu przy publikacji artykułu. Ace to as, a as to astronom. Takie mam przezwisko. Dla bardzo wąskiej grupy.
Co miałam powiedzieć? Gapiłam się na niego jak szpak w 5 groszy. Oczekiwał reakcji, nie doczekał się i tylko westchnął.
– I dlatego chcę panią poinformować o planach co do dalszych kroków PiS. Pani wie, że przed tym pani tekstem, oni nie doczytali konstytucji i myśleli, że bez bólu przeczekają do koalicji anty-PiS? Że Kopacz i inni stołków nie oddadzą? Kopacz najpierw się popłakała, a potem wpadła panikę i depresję. To było widać. I wreszcie pomyślała, że jeśli będzie drugi krok, to już nie z nią, jako premierem. Gówniane ma otoczenie, jeśli jej do tego nie przygotowali.
– Pan mówi o krokach konstytucyjnych? – zbagatelizowałam tyradę o Kopacz.
– Nie. Formalnych. Wszystkie media wykrzykują pytanie, czy PiS-owi uda się zrobić koalicję i pozyskać większość. Ale to wcale nie jest naszym celem!
– Nie chcecie władzy? Skąd pan to wszystko wie?
– Chcemy. Ale wyłącznej. Mam u nich przyjaciół. Umie pani liczyć?
– Bez problemu mnożę w pamięci dwie pięciocyfrowe liczby z sobą. Jeśli wie pan co to znaczy…
– Sejm ma 460 posłów. Na pierwszym po wyborach posiedzeniu Kopacz musi złożyć dymisję. Potem Prezydent desygnuje nowego premiera, który proponuje skład swojego rządu. Premier przedstawia program działania rządu, wygłasza expose i składa wniosek o wotum zaufania dla rządu, które udziela Sejm bezwzględną większością głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.
– No wiem, do napisania tamtego wpisu przestudiowałam Konstytucję.
– Liczymy, że będziemy mieli od 200 do 235 posłów. Plan jest taki, że jeśli to będzie poniżej 230, trzeba będzie namawiać posłów z innych ugrupowań…
– Kupować ich?
– …do nieuczestniczenia w tym jednym głosowaniu! Bo dużo łatwiej i taniej namówić posła do absencji w jednym głosowaniu, niż skaperować go do koalicji. Będzie naszych 200 posłów, na głosowaniu o wotum zaufania obecnych będzie 395 posłów, w tym wszyscy nasi i rząd jest powołany! I to już KONIEC!!!
– Nie polegniecie potem? Przecież rządzi się ustawami, budżetem…
– Nie proszę pani. Rządzi się DECYZJAMI. Nie musimy przepychać ustaw, do których nie zbierzemy większości. Ale pewnie uda się do części zbierać. Nie musi być budżetu, może być prowizorium. Belka rządził tak półtora roku. Jak trzeba będzie, to pobijemy jego rekord.
– To taka jazda po bandzie.
– Po ośmiu latach platformy, lepsze to, niż jej kontynuacja. Uważamy, że przed końcem kadencji nasz rząd przestanie być mniejszościowy, a może nawet uda się osiągnąć większość konstytucyjną?
– Taki macie pokrętny plan.
– Takie mamy prawo. Zakładamy długi marsz na wykończenie wroga. I wielką przyjemność z gonienia króliczka, a nie od razu zagryzienia go.
– A niby dlaczego ja mam to wszystko, co mi pan naopowiadał, napisać?
– Żeby pokazać ludziom realny scenariusz, a dla mnie: żeby przestraszyć naszych przeciwników, a wyborców zachęcić do nieoddawania pustego głosu.
– Kogo jeszcze lubi pan straszyć?
– Chyba nie lubię pani języka. Ja poważnie, a pani: „brednie” i „kogo lubię straszyć”…
– Oj, jeszcze by pan polubił…
– Bez komentarza. Ale znów ten język.
– Macie swoje radio, gazetę, tygodniki. Czemu tam pan nie chce swoich informacji objawiać?
– Chcę zostać anonimowy. U pani jestem, u nich bym nie był. Taka moja prywatna wojenka…
– Nie będę dziękować panu za rozmowę.
– Nie musi pani. To ja dziękuję.
– Ale jeszcze jakiś czas niech pan sprawdza ten swój mail. Pan tu płaci za tę naszą nędzną konsumpcję, „acze”?
– No oczywiście.
– Wcale nie byłam przekonana, panie przystojny…
– I dlatego chcę panią poinformować o planach co do dalszych kroków PiS. Pani wie, że przed tym pani tekstem, oni nie doczytali konstytucji i myśleli, że bez bólu przeczekają do koalicji anty-PiS? Że Kopacz i inni stołków nie oddadzą? Kopacz najpierw się popłakała, a potem wpadła panikę i depresję. To było widać. I wreszcie pomyślała, że jeśli będzie drugi krok, to już nie z nią, jako premierem. Gówniane ma otoczenie, jeśli jej do tego nie przygotowali.
– Pan mówi o krokach konstytucyjnych? – zbagatelizowałam tyradę o Kopacz.
– Nie. Formalnych. Wszystkie media wykrzykują pytanie, czy PiS-owi uda się zrobić koalicję i pozyskać większość. Ale to wcale nie jest naszym celem!
– Nie chcecie władzy? Skąd pan to wszystko wie?
– Chcemy. Ale wyłącznej. Mam u nich przyjaciół. Umie pani liczyć?
– Bez problemu mnożę w pamięci dwie pięciocyfrowe liczby z sobą. Jeśli wie pan co to znaczy…
– Sejm ma 460 posłów. Na pierwszym po wyborach posiedzeniu Kopacz musi złożyć dymisję. Potem Prezydent desygnuje nowego premiera, który proponuje skład swojego rządu. Premier przedstawia program działania rządu, wygłasza expose i składa wniosek o wotum zaufania dla rządu, które udziela Sejm bezwzględną większością głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.
– No wiem, do napisania tamtego wpisu przestudiowałam Konstytucję.
– Liczymy, że będziemy mieli od 200 do 235 posłów. Plan jest taki, że jeśli to będzie poniżej 230, trzeba będzie namawiać posłów z innych ugrupowań…
– Kupować ich?
– …do nieuczestniczenia w tym jednym głosowaniu! Bo dużo łatwiej i taniej namówić posła do absencji w jednym głosowaniu, niż skaperować go do koalicji. Będzie naszych 200 posłów, na głosowaniu o wotum zaufania obecnych będzie 395 posłów, w tym wszyscy nasi i rząd jest powołany! I to już KONIEC!!!
– Nie polegniecie potem? Przecież rządzi się ustawami, budżetem…
– Nie proszę pani. Rządzi się DECYZJAMI. Nie musimy przepychać ustaw, do których nie zbierzemy większości. Ale pewnie uda się do części zbierać. Nie musi być budżetu, może być prowizorium. Belka rządził tak półtora roku. Jak trzeba będzie, to pobijemy jego rekord.
– To taka jazda po bandzie.
– Po ośmiu latach platformy, lepsze to, niż jej kontynuacja. Uważamy, że przed końcem kadencji nasz rząd przestanie być mniejszościowy, a może nawet uda się osiągnąć większość konstytucyjną?
– Taki macie pokrętny plan.
– Takie mamy prawo. Zakładamy długi marsz na wykończenie wroga. I wielką przyjemność z gonienia króliczka, a nie od razu zagryzienia go.
– A niby dlaczego ja mam to wszystko, co mi pan naopowiadał, napisać?
– Żeby pokazać ludziom realny scenariusz, a dla mnie: żeby przestraszyć naszych przeciwników, a wyborców zachęcić do nieoddawania pustego głosu.
– Kogo jeszcze lubi pan straszyć?
– Chyba nie lubię pani języka. Ja poważnie, a pani: „brednie” i „kogo lubię straszyć”…
– Oj, jeszcze by pan polubił…
– Bez komentarza. Ale znów ten język.
– Macie swoje radio, gazetę, tygodniki. Czemu tam pan nie chce swoich informacji objawiać?
– Chcę zostać anonimowy. U pani jestem, u nich bym nie był. Taka moja prywatna wojenka…
– Nie będę dziękować panu za rozmowę.
– Nie musi pani. To ja dziękuję.
– Ale jeszcze jakiś czas niech pan sprawdza ten swój mail. Pan tu płaci za tę naszą nędzną konsumpcję, „acze”?
– No oczywiście.
– Wcale nie byłam przekonana, panie przystojny…
