Sztuka przez duże "s" - Jacob Backer, XVII w. A jaki tytuł?
Sztuka przez duże "s" - Jacob Backer, XVII w. A jaki tytuł? Internet

Kiedy układ jest taki, że od kolesia bierzemy pieniądze za przyjaźń, intymne spotkania i czułe słówka, to chyba trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i nazwać to po imieniu. Nawet jeśli płaci po, a nie przed… Niby wszyscy o tym wiedzieli, ale nikt o tym nie pisał: przez tyle lat, 7 z rządem Tuska i jeden dodatkowy rok z Kopacz, „Gazeta Wyborcza” brała kaskę za niemal bezkrytyczne słodzenie tej ekipie, za pozytywne dla niej artykuły, komentarze i felietony, za oczywistą autocenzurę i brak obiektywnej oceny i prawdziwej cnoty, której krytyk się nie boi. Co weselsze: powoli upadająca GW miała wtedy liczną kompaniję!

REKLAMA
Spider’s Web opublikował materiał, według którego o ponad 20% spadły przychody z reklam „Gazety Wyborczej” w I kwartale br., w porównaniu z pierwszymi trzema miesiącami 2015. Biorąc pod uwagę, że w tamtym czasie mediom płacono za tak gorące reklamy, jak prezentowanie wyników światowej ekspansji PLL LOT, czystości miedzi wydobywanej przez KGHM, bezkonkurencyjnej oferty jakości prądu z PGE czy Energi, zamieszczano w niej wątpliwej jakości komunikaty ze spółek Skarbu Państwa (SSP), czy ustawiane w nich konkursy na kolejnych członków władz – to nie tylko znawcy mediów i rynku przecież wiedzą, że to był wyżej opisany przyjacielski układ.
logo
Internet

Jak wspomniałam, GW miała rzeszę kompanów, którzy też byli klientami rządów PO poprzez kontrolowane przez tę partię SSP. Wszyscy świetnie widzieli, że płatny układ przyjacielski polegał na tym, że rząd robił sobie PR przez finansowanie mediów. I kontrolowanie ich. Nie tylko prywatnych – przecież nie przeprowadzono jakichkolwiek reform mediów publicznych właśnie dlatego, żeby mieć za sobą ich przychylność. Choć to już nie był układ „przyjacielski”, a właścicielski. Sama nie wiem, który lepszy… :)
Według Spider’s Web GW miała w samym tylko I kwartale 2015 większe wpływy reklamowe o 5 mln. zł niż w I kw. br. Nie chce mi się przeliczać kwot za całe dwie kadencje. Z kolei autorzy analizy opublikowanej na portalu jagiellonski24.pl piszą, że w latach 2010-2014 dwanaście (z 17) ministerstw wydało ogółem na reklamę w prasie, radiu, telewizji i Internecie ponad 260 mln złotych. Z tej puli największa kwota przypadła właśnie koncernowi Agora SA, wydawcy „Gazety Wyborczej”. Ale i cała kompanija się obłowiła!
Kto był ministrem propagandy, oświecenia publicznego i informacji w rządach PO? W mediach? Nie wiem. Pamiętam tylko jak Adam Michnik, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, jeszcze w styczniu ub.r. w programie Tomasza Lisa odpowiadał na pytanie o prognozę na wybory prezydenckie:
Mnie się zdaje, że jeżeli tu się nie stanie coś takiego, co ja nie jestem w stanie przewidzieć, że Bronisław Komorowski po pijanemu na pasach przejedzie niepełnosprawną zakonnicę w ciąży, no to oczywiście, że będzie prezydentem! To oczywiste! Musi się stać coś niesłychanego! Sobie tego w ogóle nie umiem wyobrazić, żeby on nie wygrał tych wyborów. Zwłaszcza, że jest bardzo dobrym prezydentem!
Bogaty KLIENT płacił, więc dziewczyny robiły co trzeba. Poza obopólnym samozadowoleniem jak wiemy nic z tego nie wyszło. Komorowski, szlachcic „bulu” i „nadzieji” Rzeczypospolitej, wybory boleśnie przegrał, sama PO zaraz później poszła w jego ślady. Klient przestał płacić. Nowy płaci już innej.