
Siedzę z dziećmi przed telewizorem i słucham z Sejmu świetnego spiczu starszego pana, który pięknie zapisał się w historii polskiej demokracji. Mówi o swoim koledze z dawnych czasów z ich partii, której już nie ma. Pan poseł Niesiołowski chwilami oburzony, chwilami uśmiechnięty, zwracając się do pozostałych posłów mówi „Wysoka Izbo”. Słuchający go posłowie też się śmieją. Izba jest rzeczywiście wysoka, ale przecież nie wysokością kopuły, ale tym, że siedzą na niej demokratycznie wybrani reprezentanci obywateli naszej pięknej Polski. Tylko że w tej chwili prawa połowa sali sejmowej świeci pustką. Poseł mówi do połowy sali, nie widzi połowy Polski. Ale się cieszy…
