O autorze
Jestem typową matką-Polką, zawodowo informatykiem-programistą. Kiedyś napisałam bulwersującą książkę o młodych warszawskich prostytutkach „czarodziejki.com” – również z moich własnych, młodzieńczych wspomnień. Niedawno przetłumaczyłam amerykańską książkę non-fiction „Full Service” o sławnym geju, która w USA wiele tygodni była na liście bestsellerów „Los Angeles Times'a” i „New York Times'a”.

Prostytucja? Porozmawiajmy – Środa trafia celnie!

Czytuję we WPROST prof. Magdalenę Środę tylko dlatego, że zwykle się z nią nie zgadzam. Ale tym razem...


Czytuję Środę tylko dlatego, że zwykle się z nią nie zgadzam. Ale tym razem oczy mi się szeroko otworzyły, bo w numerze z 1 lipca okazała się ona kobietą, praktyczną kobietą, tym razem nie oślepioną wrogością do seksu i samców. Środa nawet zaproponowała rozmowę, czytaj: dialog, o prostytucji! Naprawdę rozmowę otwartą i racjonalną! Bez homofobii, feministycznych zadęć i obrażania się. Ba! Profesorka nawet kpi tam z prymitywnej opinii śp. Andrzeja Leppera, jakoby „prostytutki zgwałcić nie można”, czym wpisuje się w dyskurs poważniej niż polityk Siwiec Marek, uważający wręcz, że każda zgwałcona kobieta to prostytutka.

Przy lekturze felietonu „Prostytucja? Porozmawiajmy o niej” nie mogłam wręcz uwierzyć, że profesor Magda Środa, dotąd dla mnie ucieleśnienie kołtuna i kompleksów – nagle walczy ze społecznymi stereotypami po mojej stronie barykady! Może to przez ten gorący i burzowy początek lata? :-) No w każdym razie: serdecznie witam w klubie!


Z profesorską dokładnością Środa pokazuje nam rys historyczny prostytucji, jej fizjologii i psychologii nawet (to koniecznie trzeba przeczytać!) oraz kreśli jej społeczne miejsce w Polsce Ad 2012. Wyraźnie też dziwi się brakowi publicznej dyskusji na temat prostytucji, co ewidentnie jest przejawem niedojrzałości naszych elit, ale i …samych prostytutek. Bo są one dziś w Polsce „niewidoczne, milczące, nie ma ich, nie mają swojej reprezentacji, głosu, praw, można z nimi robić, co się chce. Nawet udawać, że ich nie ma. Czy nie lepiej legalizować? Polepszy to zapewne los prostytutek, a przy okazji obniży ogromny poziom hipokryzji (siostry przyrodniej konserwatyzmu obyczajowego).”


Uff!!! W ogóle się z powyższym nie zgadzam, ale szacun za ostre i troskliwe opinie!
Prostytutka w Polsce to nie – jak we Włoszech czy w USA – gwiazda i artystyczny element show-businessu. Tam one się lansują, a u nas zaledwie w zakłopotaniu i byle komu sprzedają swoją najgłębszą intymność. Nie są pewne siebie, walczące czy choćby zapobiegliwe.


U nas zwykle spauperyzowane próbują wydźwignąć się na finansową i życiową samodzielność. Cicho i bardzo dyskretnie. Bo też i nie ma się czym chwalić, prawda? Ale oczywiście nie „można z nimi robić co się chce” – chyba że się jest Andrzejem Lepperem, Michałem Figurskim, Kubą Wojewódzkim, czy tu w opinii – Magdą Środą. Zgwałcenie pielęgniarki, fryzjerki, sprzątaczki czy prostytutki – musi być tak samo, bezwzględnie karalne! Co z tego, że wszystkie one świadczą usługi, w których muszą samców dotykać, czy świadczyć dla nich usługi nawet „na kolanach”? Wszystkim należy się taki sam SZACUNEK!

„Nie znamy skali tego zjawiska” – znam policjantów z warszawskiej obyczajówki, z którymi musiałam bzykać się za pół ceny, którzy świetnie skalę tę znają. I ochoczo korzystają z tego nieuregulowanego, ale głębokiego rynku. Wystarczy ich zwyczajnie zapytać :-).

„Czy nie lepiej legalizować?” – oczywiście że nie!

Już pani prof. Maria Szyszkowska (serdeczne pozdrowienia!) była zdziwiona, że żadna z polskich prostytutek nie chciałaby legalizacji swojej profesji. Bo każda z dziewczyn idzie w ten fach najczęściej jako młoda i głupia, z nadzieją jak najszybszego dorobienia się i powrotu do społecznej normalności. Każda niemal robi to w tajemnicy przed swoimi najbliższymi, przed środowiskiem, a po powrocie do zwykłego życia najchętniej swoje barwne i nie zawsze najszczęśliwsze doświadczenia wypiera. A po legalizacji tego zawodu zostawałby ślad: w urzędzie skarbowym, u sutenera, u lekarza. Dziewczyny chcą sprzedawać swoją intymność dyskretnie! A nie publicznie :-) Nawet jeśli stoją na ulicy czy przy drodze...

Legalizacja sutenerstwa byłaby strasznie głupia! Dziewczyny zamiast być chronione, nawet przez najgorszych sutenerów, nagle zostałyby publicznie obnażone. Dlatego niemal wszystkie nadal świadczyłyby swoje usługi w szarej strefie: dziś panna zarobkiem dzieli się z sutenerem, ten opłaca policję, "miasto" i jest cisza, spokój, dyskrecja.

No i normalnie aż piszczałam, tak mi się spodobała końcówka felietonu profesorki: „Trzeba więc rozmawiać. Racjonalnie. To ważny temat, i to z jaką tradycją! A ta ma przecież w Polsce wielu obrońców.” Nie dość, że mądrze, to jeszcze z jaką piękną ironią napisane! To naprawdę Magda Środa? Nie wiem, co ta pani przed tym spożyła, ale ja poproszę o to samo!