Ciekawa rozmowa dziś z jakimś politykiem w TOK FM: zbyt mało jest etyki w naszym życiu. Ale to przeciez teza całkiem fałszywa. Bo jak ma być więcej etyki, skoro w Polsce praktycznie zastąpiliśmy ją niewiarygodną religią? A w świecie etyka przegrałą z EFEKTEM, tak jak cywilizacyjnie biała rasa z Chińczykami, którzy od ponad dwóch i pół tysiąca lat stosują swoją sztukę wojny według Sun Zi…
REKLAMA
Cały świat sfokusował się dziś przecież wyłącznie na efekcie! Jeszcze 10 lat temu przeważała kultura europejska, starego kontynentu, co prawda mocno wzmacniana amerykańską nachalną efektywnością i ich parciem do sukcesu. Ale teraz, od kilku lat, kto nie stosuje chińskich zasad sztuki wojny – w każdym biznesie zwyczajnie przegrywa! Dziś nie są etyczne ani giełdy, ani bankierzy, ani korporacje, ani politycy. Bo wszyscy chcą sukcesu! I kasy…
„Sztuka wojny” autorstwa Sun Tzu, nie wiadomo kto to wtedy tłumaczył, pojawiła się w moim życiu po raz pierwszy, gdy skończyłam 15 lat. Później już czytałam ją jako „Sztukę wojenną” Sun Zi, w świetnym tłumaczeniu Roberta Stillera. Gdy miałam 20 lat, wiedziałam, że uczy mnie ona strasznej cwaności: że nie jest ważne narzędzie, tylko łatwość i szybkość osiągania celu – dosłownie wszelkimi sposobami. A gdy wróciłam do tej książki w wieku 25 lat, już po kilku miesiącach pobytu w Azji, zrozumiałam że to jest po prostu ich mentalność: dla osiągnięcia efektu, trzeba najpierw spróbować ukraść, albo chociaż oszukać. Jeśli się nie powiodło, wtedy przystępujemy do negocjacji. W których też udajemy i kłamiemy ile się da! Dopiero na sam koniec, gdy wiadomo już, że kontrahent nabrać się nie da – dogadujemy realne i ostateczne warunki transakcji.
W Europie jako pierwsi nauczyli się tych chińskich sztuczek Niemcy – bo to jest najsilniejsza, najbardziej globalna gospodarka, będąca równolegle z chińską eksportowym gigantem. Oczywiście w świecie sporo wcześniej opanowali to Amerykanie, ciągle jeszcze pierwsza gospodarka świata – kupujący od Chińczyków aż 21,1% ich eksportu (a kto wie, że na drugim miejscu jest Hongkong – 17,4%!, trzecie to Japonia – 13,6%, czwarte Korea Południowa – 4,6%, a dopiero na piątym są Niemcy – 4%?). W efekcie tej nauki Germanie jeszcze przed obecnym kryzysem zaczęli stosować zasady chińskiej mentalności: po pierwsze efekt! A etyka? To przecież jest niechciana, przegrana, stara panna…
Musimy się z tym pogodzić i nie mamy o to co rwać szat: świat etykę już definitywnie porzucił! Bo jest kłopotliwa, niemodna, całkiem nie efektywna. Zwyczajnie nie opłaca się więcej według niej działać. Inwestowanie musi dziś przecież przynosić szybki i wysoki efekt. I to niezależnie od stosowanych narzędzi…
A czy to nie dlatego jesteśmy po pachy w kryzysie? :-)
