stopklatka Sejm

Prezes Jarosław Kaczyński nocnym głosowaniem chciał złapać opozycję w pułapkę. I częściowo mu się to udało, częściowo kupił sobie trochę czasu, może miesiąc. Ale rzeczywistości nie odczaruje. Nawet on. Coraz bardziej realny jest scenariusz, że nie dość, że wiosną tego roku nie będzie wyborów prezydenckich, to jeśli odbędą one jesienią, to możliwe że jako połączone, z parlamentarnymi. Bo Gowin i Ziobro nie będą przecież chcieli tonąć z Prezesem. Dalsze tragiczne załamanie gospodarczej koniunktury mogą wykorzystać do usamodzielnienia się.

REKLAMA
Jarosław Kaczyński już wie, że wkroczył na drogę do upadku, do katastrofy, dlatego tak bezwzględnie walczył o zmianę ordynacji. Ale to przecież nic nie da, nikt do urn wiosną nie pójdzie. Król jest nagi. Prezes jest słaby. Majowe starcie prezydenckie miało być jego walką o wszystko. W razie przegranej, musząc kohabitować z wrogim sobie prezydentem, praktycznie nie miałby szans, by realizować dalej swoje programy polityczne i gospodarcze. Ale przy koronawirusie wszelkie jego plany prysnęły jak bańka! Nie tylko jego zresztą.
O tym, że Jarosław Gowin może być, jako języczek u wagi, kolejnym premierem, pisałam już w minionym roku:
https://natemat.pl/blogi/ewaegejska/291805,premier-jaroslaw-i-chlopcy-malowani
Nic się nie zmieniło, dziś jeszcze bardziej może odwrócić koalicję z PiS na KO i resztę obecnej opozycji, może też przeć na skrócenie kadencji parlamentu i przyspieszenie wyborów. Im będą w kryzysie gospodarczym niższe notowania PiS, im mocniej przez niego rząd krytykowany, tym bardziej napierać, bo tym wyższa jego popularność. Zagarnięciem części elektoratu Prezesa Kaczyńskiego, przy wsparciu Radia Maryja, będzie też zainteresowany jego były delfin, Zbigniew Ziobro. Przecież i jeden, i drugi: raz zdradził, zawsze zdradzi…
Tylko Prezes Kaczyński drugi raz już nie popełni błędu z 2007 roku i sam nie podda swojej partii, mimo gnicia będzie wolał rządzić dalej. Tym razem opozycja będzie musiała go do tego zmusić, bo pewnie nie zbierze 307 głosów za skróceniem tej kadencji Sejmu. Trzeba będzie przeprowadzić konstruktywne wotum nieufności i dopiero po jego wygraniu, nowy premier z czysto technicznych pobudek podda swój gabinet pod głosowanie nad wotum zaufania, tylko po to, żeby togo wotum nie uzyskać, ale w przyspieszonych wyborach ograć PiS. Trudne? Ale pieniądze z naszych podatków posłowie opozycji biorą? To może wreszcie czas zacząć myśleć i działać, a nie tylko jojczyć i zabierać sobie wiaderka i foremki, obsypywać się piaskiem?
To oczywiście dyskusyjne, czy uda się ten plan przesunięcia wyborów prezydenckich na jesień i przeprowadzenia jednocześnie przyspieszonych parlamentarnych, zrealizować. Ale przecież jest o co walczyć! Może przy tej dość ważnej okazji, by bronić wolność i demokrację w swojej ojczyźnie, z brukselskich wakacji zwlecze swoje 4 litery i Donald Tusk, który wreszcie stanie do walki o pałac prezydencki? Może przez te tłuste lata emigracyjnej kariery zorientował się już, że w tym przecież jednak nie chodzi o żyrandol… Mam nadzieję, że poprze go cała obecna opozycja, że nie każą nam przy urnach wybierać naszego kandydata na prezydenta spomiędzy dotąd zgłoszonych, z Sophią Loren na czele (ogromne rozczarowanie!)? Bo to mało zabawne, a bardzo żenujące. Chyba politycy wyciągnęli wnioski z dotychczasowych sondaży, w których wszyscy oni razem, mają tyle szans co Andrzej Duda sam.
Tak czy inaczej: będzie się działo! Oby!