DreamWorks i ee

Niespodziewanie, jak na swój życiorys, mógł Poseł Gowin zostać mężem stanu. I zamiast Donalda Tuska, któremu już dawno temu skończyło się rumakowanie, mógł wjechać do salonu stolycy na białym koniu. Ale wybrał rolę pchły szachrajki. W dodatku siedzącej nie na koniu, ale na kocie Pana Prezesa.

REKLAMA
Znacie Brzechwę? Znacie; to poczytajcie, bo bardzo dziś uniwersalny:
Była sobie Pchła Szachrajka,
Niesłychana rzecz po porostu,
By ktoś tak marnego wzrostu,
I nędznego pchlego rodu
Mógł wyczyniać bez powodu
Takie psoty i gałgaństwa,
Jak Pchła owa, proszę państwa.
A opozycja? Miała ostatnio jeden jedyny program: NIE wyborom 10 maja! No i już, nie będzie ich. I co? Nic, kac Pyrrusa, zero innych pomysłów. Nie widać szans, żeby do tego 12 lipca nastąpić miało jakieś olśnienie. Ale orkiestra gra, kandydaci ślamazarnie ścigają się i właśnie zatańczyli nam w TVP. I kto został Zandbergiem pierwszego starcia? Pan w Białych Okularach! Brawo! Szczerze gratuluję pozostałym zawodnikom. Również na razie rozczarowującej kandydatce Koalicji. Bo salonowy mainstream już w krzyk: rozliczyć ją, przyznać się do błędu i ją zmienić! A co, Przewodniczącego Budkę to już nie? To on przecież jest szefem tej największej na opozycji partii i to on nie potrafił zorganizować jej jakiejkolwiek kampanii. A pozostali z Zarządu Krajowego Platformy Obywatelskiej RP? Cóż z tego, że Pani MKB w debacie wypada merytorycznie słabiej, niż Pan w Białych Okularach? Ale to ona przed chwilą, jeszcze na jesieni, w wyborach zdobyła ponad 416 tysięcy głosów, zapomnieliście? A Pan w Białych Okularach ostatnim razem, gdy startował, to niespełna 30 tysięcy. Dla porównania: Zandberg miał 140 tysięcy głosów.
Pchły figlują, ale rządzą. Chociaż kiepsko i chaotycznie. Moja sąsiadka, pełna ludowej mądrości pani Genia, powiedziała dziś kręcąc głową: i tak nic z tego nie wyjdzie temu PiS-owi, to wszystko się już im rozłazi, jak stare prześcieradło… Ale czy ma rację? Bo z taką opozycją, to kto wie? Czego bowiem się spodziewać po drugim i trzecim politycznym garniturze? Przecież pierwszy za chlebem pojechał do Brukseli. Czasami tylko ta loża opozycyjnych komentatorów, jak zgryźliwi tetrycy Statler i Waldorf, nie angażując się w krajowy spektakl, tylko nam coś tłitnie lub da głos w TV, a i to z miną: mnie to już nie dotyczy… (a są tam licznie nie tylko Premierzy: Belka, Buzek, Cimoszewicz, Kopacz, Miller, ale i byli wicepremierzy, o wielu ministrach nie wspominając).
Polityczny czas cofnął się o 3 miesiące: znowu Pani Marszałek będzie za chwilę ogłaszać wybory prezydenckie. Pierwszy raz w historii organizowane po raz drugi w tym samym roku… Opozycja myślała, że ktoś za nią, tym razem Wicepremier Gowin, odrobi lekcje, ale znów się nie udało! Muszą samemu ruszyć do myślenia i pracy, ale przecież niechętnie, bo lepiej narzekać, kontestować rzeczywistość i się przy kawce w salonie oburzać, co nieźle im wychodzi, niż za nasze pieniądze przelewać w parlamencie za demokrację i ojczyznę krew, pot i łzy.