Strasznie lubię Kubę Wojewódzkiego. Oglądałam chyba wszystkie jego rozmowy w telewizji – z ogromną ciekawością i kibicując mu. Leciałam kiedyś z nim (i z Muchą) do Egiptu. Po spektaklu „Zagraj to jeszcze raz, Sam” Allena/Korina w Teatrze „6 piętro” wręczałam mu swoją książkę „czarodziejki.com”, a on wtedy mówił do mnie „ty zepsuta dziewczyno”. Ale podczas czytania jego „Kiedy myślę Polska” w „Newsweeku” scyzoryk sam mi się w torebce ze złości parę razy otwierał. Ale w większości się z nim jednak zgadzam…
REKLAMA
Jakub Wojewódzki niestety mocno już odkleił się od naszej rzeczywistości, w której mamy od kilku lat kryzys, świat i Europa przewartościowują swoje ekonomiczne dogmaty, coraz większe rzesze społeczeństwa, szczególnie ci w wieku 18-30, spychani są na egzystencjalny margines. Kuba zarabiający miliony złotych każdego roku, rozbijający się kosmicznymi bryczkami i lansujący z coraz młodszymi ciasteczkami – po prostu nie jest w stanie tej prawdziwej Polski, o której tyle „myśli” w swoim artykule, ani zobaczyć, ani zrozumieć.
Bo Polska nie jest taka, jak tytuły w opiniotwórczej czy w brukowej prasie. Gazety prawdę opisują może w 20-30 procentach. A gdzie reszta?! Niczego więcej jednak Kuba nie widzi… Więc odnosi się tylko do krzykliwych nagłówków: lewaki, pogięci kościelni, prawicowcy, marsze narodowców. Ale to jest tylko paroprocentowy, barwny i krzykliwy folklor! To nie jest nasza Polska, tylko jej margines! Polska to wstaje codziennie rano do roboty, ledwo wiąże koniec z końcem i upija się w weekendy, a nie myśli o tych jakichś politycznych wzlotach strzelistych!
Kuba pisze, że „Anglicy zasługują na zawodowego hydraulika czy uprzejmego informatyka z dziwnym akcentem” – na Polaka, znaną w Europie naszą złotą rączkę. Ale i o tej eksportowej Polsce Kuba całkiem nic nie wie: bo on sam ma dwie lewe ręce, a gdyby musiał za chlebem wyemigrować, to zwyczajnie na obczyźnie umarłby z głodu! Więc może chociaż dlatego powinien tę naszą Polskę szanować? Za tę swoją dużą i łatwą kasę? Bo tylko tu jest w stanie tak dobrze się sprzedać? Bo po Idolu tylko u nas zaczęło być o nim głośno…
„Staliśmy się narodem groteskowym, staliśmy się dla Europejczyków specyficznym gatunkiem człowieka” – smędzi Kuba. Po wybuchach w londyńskim metrze sprzed siedmiu lat, po Breiviku, po Cyganach we Francji i niemieckim prawicowym ekstremizmie, po ubiegłorocznych zamachach w Liege w Belgii, po bunga-Berlusconim, oral-sex-Strauss-Kahnie i petite-et-nerveuse-Nicolas Sarkozym – my przecież jesteśmy szarym, spokojnym, bezpiecznym i dość nudnym narodem!
Sama byłam tym mocno oburzona i o tym pisałam, dlatego np. Kuby „Niesmak piany zlizywanej z kolan” w pełni popieram. Zazdroszczę mu też pięknego przyrównania „Betlejem” do „Bentleyem”. Bingo! Krwią mogę się podpisać pod tym, że polska „polityka to: aborcja, antykoncepcja i in vitro, a nie zrównoważony rozwój” – ale politycy po prostu sprzedają to, co media kupują. A media są bankrutujące i szamoczące się przed upadkiem, handlujące wszystkim i z obrzydzeniem oglądamy do tego to, co Kuba kwituje: „Pismaki szabrują prywatność ludzi”.
Dla odmiany jego wielkie kolejne pieprzenie, choć przecież Wojewódzki bywał u Arabów: „Islam to podobno całkiem przyzwoita religia”. Kuba, co ty gadasz: w Koranie jest: zabij innowiercę. I oni przecież zabijają! Przyzwoita religia to może być chrześcijaństwo, katolicyzm, protestantyzm czy buddyzm – nie mają w sobie żadnej agresji.
Dobra: to po co cały ten jego tekst? Kuba wypisuje tam w sumie straszne pierdoły, przekoloryzowane, kontrowersyjne, nastawione na wywołanie kupy hałasu. Oczywiście fajnym i tym swoim zadziornym językiem, tekstem obrażającym i PiS, i Kościół, i prawicę, i lewicę. Tylko o Tusku pisze ciepło – widząc jego „zmęczone i zrezygnowane oczy”, i refleksyjnie – że „brak mu trochę odwagi”.
Kuba po prostu zrobił swoją kolejną kreację – po Ukrainkach i pośle Biedroniu, a pewnie przed wyjściem z szafy, cokolwiek to miałoby znaczyć :-). Ostro wypowiedział się na tematy ważne, patriotyczne, zaznaczając swój sznyt nie tylko błazna, ale i publicysty. Ale ja tego zwyczajnie nie kupuję, bo widzę tę jego kreację, tę na focie ustawioną, skupioną i poważną minę. I wiem: ten cynik, jajcarz i kpiarz udaje! Znów robi nas w trąbę…
Kuba napisał wiele prawdy, ale tę naszą Polskę za bardzo atakuje, choć nie byłby w stanie bez niej żyć! Deklaruje, że nienawidzi wszelkich skrajności: prezesa, narodowców, zły kler z jego Najświętszą Panienką, garbatonosych Żydów, nową polską emigrację, kiboli, walkę partyjnych „klanów”, smoleńską legendę, narkotyki, starego i pomarszczonego Brzezińskiego, prozę Gombrowicza oraz powabną i mocno atrakcyjną Siwiec. Za to uwielbia siebie, zapracowanego szatana i Wandę Nowicką.
Chyba niczego nie pomyliłam, co? :-)
Buziaki Kuba! Opamiętaj się! Albo rzeczywiście wypierdalaj!
I jeszcze moje obawy: skrytykowany przeze mnie materiał Kuby ukazał się w tygodniku redagowanym przez red. T. Lisa, u którego w "na:temacie" publikuję ten mój wpis...
