Stephen Kinzer
Stephen Kinzer Int.

Po bestialskiej agresji Rosji na Ukrainę rozpoczęłam swój cykl "Zabić Putina", dlatego czuję się zobowiązana do przedstawiania wszystkich kolejnych ważnych sygnałów tej sprawy dotyczących…

REKLAMA
W odpowiedzi na to ogólnospołeczne i międzynarodowe wezwanie, szacowny amerykański portal Politico, z siedzibą w Arlington, Wirginia, zależny od American Broadcasting Company, przez swoją brukselską spółkę córkę Politico Europe stworzoną z niemieckim koncernem wydawniczym Axel Springer, opublikował jednoznacznie ważny tekst: Zabicie Putina nic nie da. Nie da Ameryce, autorstwa Stephena Kinzera. Nie znacie gościa? Szkoda. Praktycznie jednoosobowo spopularyzował on w USA narkotyk LSD, co skrupulatnie sam opisał w swojej książce Doktor Śmierć. Sidney Gottlieb i najmroczniejsze eksperymenty CIA (wydawnictwo Znak litera nova).
Natchniony, a może bardziej zainspirowany przez służby Kinzer, pisze w Politico że żadne zabójstwa politycznych liderów w Ameryce Południowej czy w Afryce, dokonywane przez USA, nie przyniosły nic dobrego, niczego nie zmieniły. I domyślnie to doświadczenie rozciąga na Rosję i na Putina. Ale przecież nie ma nic bardziej błędnego!
Otóż w skrócie Stephen uważa że w Rosji, tak jak w innych dyktaturach, po zabitym liderze przyjdą jego następcy, myślący tak samo lub nawet jeszcze gorzej. Ale niestety: bardzo wielu analityków CIA uważa to za błąd, bo dziś w Rosji za carem stoi już tylko jego wierny przyjaciel i kochanek, lider wpływowego wewnętrznego kręgu Putina, zawdzięczający swojemu prezydentowi dosłownie wszystko, niepowiązany z oligarchami generał Siergiej Szojgu.
logo
Putin, Szojgu Int.

Dlatego uważa się, że jeśli USA dają taki jednoznaczny sygnał, że one od ewentualnego zabójstwa Putina się odżegnują, jest to wyłącznie ich działanie polityczne, wyprzedzające ewentualne fakty. Bo przecież dziś w Rosji nikt ważny Putina już nie będzie bronił, ani za nim nawet nie zapłacze! Stworzył on sobie i swoim oligarchom raj, a kto daje i zabiera, ten się w piekle poniewiera – wszyscy z bogaczy będą przeciw carowi, bo oni chcą spokojnie konsumować swoje bogactwa, bo ich żony, a szczególnie kochanki, nie darują im przecież biedy, a tym bardziej odcięcia od bogactw Europy i świata, od elitarnych szkół ich dzieci, od ich pięknych, luksusowych willi, jachtów i kilka razy w roku wakacji w tropikach. Oni już dziś się zastanawiają, kto po Putinie może zapewnić im dotychczasowy dobrobyt i oczywiście nietykalność, odebrane właśnie przez europejskie sankcje… A Szojgu? On to bardzo będzie się cieszył ze spokojnej egzystencji, jeśli ją dostanie, ale sam przecież nigdy przeciwko nikomu nie wystąpi, bo z natury jest potulny, cichy i spokojny.
Tekst Kinzera powinno się ponoć traktować jako jednoznaczną przykrywkę: to nie my! Dlatego spokojnie sobie poczekajmy, aż jednak ktoś wreszcie Putina zgładzi, lub – nieoczekiwanie! – aż on nagle oficjalnie umrze śmiercią naturalną… Uff!!!
Podoba Wam się moja opinia? Więcej szczegółów, m.in. na temat Rosji i Putina, w tym jego związków z generałem Szojgu i z polską mafią komunistycznych służb, znajdziesz w mojej najnowszej książce: „RAJ”. Czytajcie!
logo