
Czytam, słucham i śmieję się, bo aż nie mogę uwierzyć… Przecież to nie Falenta czy któryś jego wspólnik sprzedał informacje ruskim! To Rosjanie od początku akcję znaną dziś jako afera podsłuchowa (bliźniaczka AG i OLT) wyreżyserowali, sfinansowali i przeprowadzili! A że w kryminologii winny jest ten, kto ma ze zbrodni korzyści, a tu jedynym beneficjentem jest PiS, więc dalej to wyglądało tak, że mając już te wszystkie podsłuchy, piramidę finansową osadzoną w Gdańsku i materiały na płatną współpracę Tuska juniora z OLT oraz foty z holowania przez polityków PO wraz z prezydentem Wałęsą samolotu linii należących do AG – dopiero wtedy zaproponowali deal pisiakom… Na czym on polegał? Możemy tylko snuć domysły i stawiać coraz liczniejsze znaki zapytania nad Macierewiczem i nad tym, jak bardzo Kaczyński sprzedał duszę diabłu, żeby tylko w 2015 z Platformą wygrać. Jak wiemy – skusili się i wygrał. A PO przegrało już rok wcześniej, gdy w 2014 PiS wypchnął Tuska do Brukseli.
A co właśnie teraz zrobił PiS? No przecież dokładnie to samo! Rok przed wyborami zaczął wielką akcję przypominania przebiegu tamtych afer, zaraz zacznie dawać stare i nowe nagrania, rzucać podejrzenia, ale tym razem dołoży do tego jeszcze sporo spreparowanych oskarżeń, niedopowiedzianych zarzutów oraz mało prawdopodobnych insynuacji. Drogiego dziś paliwa jest tu dużo, na tym można grać wiele miesięcy, drugą ręką jeszcze ciągle głaszcząc swojego suwerena, dosypując mu kasy, dając tarcze zamrażające ceny energii, węgla, gazu, benzyny i ropy, łaskotać go nienawiścią do Niemców, LGBT, UE.
Czy opozycja może jakoś uniknąć kolejnej porażki? Tak, ale jest tylko jeden, bolesny sposób. Policzcie się dokładnie, dobierzcie brakujące szable i błyskawicznie powołajcie tę sejmową (bo przecież nie senacką, bez uprawnień) komisję śledczą! Krzyczcie przy tym: kto zagłosuje przeciwko – ten jest winien! Kto się nie zgadza na przewodniczącego z opozycji (tylko nie z PSL, plis) – winien! Kto będzie jej, opóźniającymi procedurami, wsadzał pręt zbrojeniowy w szprychy – bardzo jest winien! No szczujcie PiS tak, jak PiS szczuje na Was…
I relacjonujcie to we wszystkich dostępnych mediach, zróbcie z tego emocjonalny serial podnoszący ludziom ciśnienie i pokazujący szczyty korupcji, zakłamania i zdrady stanu przez PiS! Nie tylko w aferze podsłuchowej czy jej siostrach, ale w ogóle: jedźcie po całości, po poprzednich dwóch i obecnych siedmiu latach. Samo zeznanie Tomka Piątka ileż tu wniesie! A jak już to dobrze rozegracie, to może jeszcze przed wakacjami będziecie mieli jednoznaczny wyrok na współpracujących z ruskimi funkcjonariuszy PiS. I jednoznaczny pretekst na wspólną listę, bez której w pierwszym kroku konstytucyjnym nie będziecie przecież mieli premiera, o czym już pisałam (https://natemat.pl/blogi/ewaegejska/439057,super-sondaz-druzgocace-zwyciestwo-koalicji-opozycyjnej-i-witek-kolejnym-premierem).
Bo PiS to nie będzie tak grzecznym i kulturalnym przeciwnikiem jak do tej pory, dlatego że po Waszych wielu zapowiedziach, tym razem jego prominenci będą dosłownie walczyli o swoje życie, a nie o drobne na waciki (https://natemat.pl/blogi/ewaegejska/439297,z-mafia-zeby-wygrac-to-trzeba-sie-napie-dalac-pis-wladzy-nie-odda-polemika).
Nie, nie mam żadnego schadenfreude, ale już rok temu pisałam o tym wszystkim w książce „RAJ”, którą wysłałam do większości opiniotwórczych mediów – dziś demokratycznych, a kiedyś zwanych „salonem”. Moje źródła informacji jednoznacznie wskazywały, że głównym organizatorem tych trzech afer była „Fabryka trolli” (Internet Research Agency lub Glavset, lub Trolls from Olgino), należąca do jednego z czterech głównych bohaterów mojej książki – Jewgienija Wiktorowicza Prigożina (u mnie to fonetycznie z angielskiego Prigożyn – bo to Yevgeny Viktorovich Prigozhin). Bandyty, oligarchy i miliardera, posiadającego również spółki Wagner Group (niesławne z Syrii i Ukrainy PMC Wagner lub ChVK Wagner, lub CHVK Vagner), Concord Management and Consulting, Autolex Transport, Beratex Group i Linburg Industries.
Żenia to koleś od trzydziestu lat niezwykle blisko przyjaźniący się z Putinem, zasiadający podczas rządowych ruskich obrad przy stole jak równy z równym obok ministra obrony – z którym konkuruje i którego nienawidzi. On i jego spółki obłożone są zaś amerykańskimi sankcjami za udzielanie wsparcia wyższym urzędnikom Federacji Rosyjskiej, za ingerencję w wybory w USA, w związku z wojną we wschodniej Ukrainie (2014); oskarżono go też o kradzież tożsamości. Od półtora roku jest pilnie poszukiwany przez Federalne Biuro Śledcze (FBI), a po tegorocznej rosyjskiej inwazji na Ukrainę Stany Zjednoczone dodatkowo nałożyły ograniczenia wizowe i zamroziły aktywa Prigożyna, jego żony, syna i córki, z kolei w lipcu Departament Stanu USA zaoferował nagrodę w wysokości 10 milionów dolarów za szczegółowe informacje o nim.
I teraz dla wielu bolesne clou tego tekstu i całej sprawy.
Dlaczego nasz mainstream nie chciał o tym pisać i wziąć tych wszystkich informacji pod uwagę? A może dlatego, że w tej współpracy pisowskich i ruskich służb pojawiał się wątek homoseksualny? Nieeebezpieczny dla wszystkich... Bo myślicie że jak zadzierzgano z naszymi prawicowymi nacjonalistami przyjaźń, jak zdobywano ich zaufanie? Stare służby miały łatwą do zapamiętania zasadę pozyskiwania osobowych źródeł informacji i współpracowników: korek, worek i rozporek – czyli alkohol, pieniądze i seks. Nie chcę nikogo outować, choć wielu polskich homofonów powinno się z urzędu; chcę tylko prawdy. W książce piszę, że przecież w Rosji głęboką przyjaźń Putina i generała-ministra Szojgu nazywają Garbataja gara, od znanego filmu Anga Lee Brokeback mountains. A jak to jest z tym obecnie u nas? A jak było..?
Niestety: zdecydowanie uważam, że po tym, co od ośmiu miesięcy powyższa parka wyczynia w Ukrainie, a aż od siedmiu lat PiS w Polsce, wreszcie moglibyśmy porzucić poprawność polityczną i w końcu uznać, że prawdy należy szukać bez względu na wątpliwości i obawy, nie patrząc też na ewentualne towarzyskie czy społeczne koszty. Cel wszak uświęca środki, a PiS wreszcie trzeba nieodwracalnie, na zawsze, odsunąć od władzy i rozliczyć.
A przy okazji zajrzymy do źródeł naszej politycznej (i kościelnej) rzeczywistości po 1989 roku i wcześniej. O tym wszystkim przeczytacie właśnie w "RAJ-u".
