
Otrzęsiny w lubińskiej szkole księży Salezjanów: dzieci zlizywały śmietankę z zarośniętych i spoconych nóg podekscytowanego tym pielgrzyma. Obrzydliwy facet, wykorzystujący swoją pozycję wśród naiwnych dzieciaków... Co by się działo, gdyby Prokurator Generalny Andrzej Seremet polecał takie zachowanie przed audiencją u siebie swoim pracownikom? Byłaby niezła zadyma?
REKLAMA
W minionym tygodniu pani rzecznik Liliana Łukasiewicz z Prokuratury Okręgowej w Legnicy, przywołała opinię seksuologa prof. Lwa Starowicza: nie ma podstaw do stwierdzenia, aby czynności małoletnich uczniów poniżej lat 15 podejmowane w ramach zabawy otrzęsiny miały charakter seksualny. Nie wchodzą one w zakres pojęcia inna czynność seksualna. Nie ma także podstaw do uznania, iż zachowanie dyrektora miało charakter popędowy – przekazała.
Ciekawe: gdyby po wejściu do gabinetu swojego szefa musiałaby tak go witać, zastanawiałaby się, czy to czynność seksualna? Czy zwyczajne upokorzenie…
A pozwoliłaby własnym dzieciom cokolwiek zlizywać księdzu?
Ciekawe: gdyby po wejściu do gabinetu swojego szefa musiałaby tak go witać, zastanawiałaby się, czy to czynność seksualna? Czy zwyczajne upokorzenie…
A pozwoliłaby własnym dzieciom cokolwiek zlizywać księdzu?
Czy prokuratura poprosiła o opinię tego biegłego, żeby złagodzić ocenę działań księdza? Jeśli tak, to byłaby obrzydliwość.
A ksiądz nie ma przełożonych hierarchów? Którzy by chociaż wyrazili dezaprobatę? Mógłby się ten polski zaściankowy, zakłamany, średniowieczny Kościół wreszcie otrząsnąć! I pozamiatać swoich czarnych zboczków... Czy może Salezjanin też coś komuś z czegoś zlizuje?
Na szczęście trzeźwą ocenę wydarzeń przedstawiło Kuratorium Oświaty we Wrocławiu. Zwyczajnie uznało, że otrzęsiny w salezjańskiej szkole naruszają godność uczniów. I wyłącznie tego mogłaby się prokuratura Rzeczpospolitej Polskiej trzymać!
