
Red. Tomasz Lis wydał specjalne oświadczenie (http://tomaszlis.natemat.pl/68153,oswiadczenie-w-sprawie-napletka), również Kuria Biskupia się o nim wypowiadała, oraz szeroko mówili o nim i Ksiądz, i Biskup. Jeśli tak nagle wszyscy o siusiakach, to ja przecież też bardzo chętnie! Ja nawet mogłabym pierwsza!
REKLAMA
Zupełnie nie rozumiem dzisiejszego polskiego Kościoła. Obrzezanie to obyczaj wywodzący się od Abrahama, jako symbol przymierza z żydowskim Bogiem Jahwe. Dlaczego więc dziś jeden Ksiądz ma pretensje do innego Księdza, że ten pyta go, czy według tejże tradycji religii żydowskiej jest on obrzezany? Czy oni obaj nie powinni być bez napletków? Czy Jezus Chrystus nie był obrzezanym Żydem?
Akt obrzezania polega na odcięciu napletka, często też usuwane jest wędzidełko napletkowe. Dlaczego tak łatwo gwałci się prawa człowieka i aż 25% dzieci na świecie jest do tego zmuszanych? Powody są proste: staroegipskie i żydowskie uwarunkowania kulturowe wprowadziły ten zwyczaj ze względów higienicznych. Bo lepiej odciąć tę skórkę, niż miałby się pod nią niechlujowi ser z brudu zbierać… Ale w XXI wieku chyba już lepiej nauczyć dzieci dbałości o czystość, niż je okaleczać?
Na koniec składam bardzo ważne oświadczenie: dobrze umyty siusiak obrzezany czy nieobrzezany, smakuje tak samo. Z kolei nieumyty, obrzezany czy nieobrzezany siusiak, równie wcale nie smakuje!
Niech to właśnie będzie mój cenny wkład w cały ten publicystyczny dyskurs pomiędzy arcybiskupem Hoserem, księdzem Lemańskim oraz na koniec redaktorem Tomaszem Lisem.
Ale śmieszne, prawda?
