Piękny widok na Meczet Centralny w Londynie wprost z Regent's Park
Piękny widok na Meczet Centralny w Londynie wprost z Regent's Park Internet

Premier Wielkiej Brytanii David Cameron był uprzejmy oświadczyć: „To niewłaściwe, abyśmy płacili komuś z Polski za dziecko, które zostało w jego kraju”. Warto przypomnieć fakty: Polaków na wyspach brytyjskich jest ponad pół miliona, natomiast na przykład muzułmanów aż blisko trzy miliony. Oczywiście różnej narodowości, choć żyjących tym samym rytmem, wyznaczanym pięć razy dziennie modlitwą salat, odmawianą w celu uzyskania błogosławieństwa Allaha. Mr Cameron, dlaczego to my stanowimy problem?

REKLAMA
Muzułmanów jest w Wielkiej Brytanii wielokrotnie więcej niż Polaków, ale też Brytyjczycy zresztą mają do nich słabość. Brytania jest wręcz mekką muzułmanów. Otrzymują oni nie tylko ogromne świadczenia rodzinne i socjalne, ale też na działalność religijną. I rządowi Her Majesty nawet przy tym nie przeszkadza, że najsłynniejszy brytyjski muzułmanin Anjem Choudry wzywał brytyjskich muzułmanów, aby ci zrezygnowali z pracy i przeszli na utrzymanie brytyjskiego podatnika, aby mieć więcej wolnego czasu na prowadzenie „świętej wojny” z niewiernymi (więcej np. na: http://ndie.pl/w-angli-muzulmanie-pobieraja-zasilki-na-dzihad/).
Nawet kochankowie wielbionej na wyspach księżnej Diany Spencer byli muzułmanami: pakistański kardiolog Hasnat Khan i egipski producent filmowy Dodi Al-Fayed… Ale ich ciemniejszy, beżowy odcień skóry robi wrażenie nie tylko na jasnolicych Brytyjkach. Nominowany do Oscara egipski aktor Omar El-Sharif też był uwielbiany nie tylko przez Amerykanki, mimo idącą za nim sławą faceta chętnie policzkującego kobiety. Niestety, wyspiarski stereotyp Polki też mówi, że najczęściej ląduje ona w łóżku „u Araba”.
Zastanawiające: dlaczego brytyjski premier, zamiast szanować ciężko pracujących za najniższe stawki Polaków, woli pochylać się nad muzułmanami? Zamiast czuć solidarność z mieszkańcami krajów UE, woli promować imigrantów z innych części świata? On po prostu chwyta się brzytwy, bo u nich za rok w maju wybory. Przykrywa w ten sposób inne swoje problemy, na których rozwiązanie nie ma pomysłu: kryzys i coraz mocniejsze narodowe siły odśrodkowe. Zaraz być może Szkoci opowiedzą się w referendum za niepodległością, bo Szkocja chce przejąć złoża ropy naftowej na Morzu Północnym.
Więc Cameron, żeby wygrać w wyborach i nie oddać pola BNP (British National Party – skrajnie nacjonalistyczna, odwołuje się do idei białej supremacji i faszyzmu) czy UKIP (United Kingdom Independence Party – partia libertariańska i konserwatywna, której podstawowym celem jest wyprowadzenie Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej), to musi takie populistyczne opinie głosić. A i tak nie jest nawet w połowie tak wrogo do nas nastawiony jak angielska ulica, czy nawet middle class. A dlaczego nie widzi w swoim kraju problemu muzułmanów? Przecież ich rodziny mają średnio po 4-6 dzieciaków, na które, plus na niepracującą mamusię w chuście na głowie, państwo angielskie wypłaca pełne zasiłki pozwalające na to, by ich odziany w sukienkę i sandały tatuś jeździł wypucowanym mercedesem i olewał jakąkolwiek pracę. Ale jeśli w polityce nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Tu: petropieniądze...
Ciekawe, co w Polsce wymyśli Camerona partyjny kolega – Jarosław Kaczyński. Musi bardzo mocno zacząć, bo u nas seria wyborów zaczyna się już wiosną tego roku. Tym bardziej że Tusk atakuje: po ponad 6-ciu latach rządów właśnie zdecydował się przedstawić długoletni plan rozwoju Polski. Ha. Ha. Ha.