Do niedawna sądziłam, że etyczne może być czyjeś postępowanie, a podkoszulki są bawełniane. Byłam w błędzie. Podkoszulki także bywają etyczne.
REKLAMA
Świat oszalał na punkcie tego co słuszne, właściwe, moralne i dobre dla środowiska, w związku z tym zakup bluzki, z prostej i przyjemnej czynności, przekształcił się w akt wiary. Wiary w co? No właśnie nie do końca wiem.
Powszechnie wiadomo, że wielkie marki produkujące ubrania na ogromna skalę robią to w miejscach gdzie siła robocza jest najtańsza. Jeszcze do niedawna były to głównie Chiny, ale nawet tam produkcja podrożała i teraz wiele firm przenosi się na przykład do Kambodży. Wiadomo również, że w azjatyckich fabrykach szwaczki zarabiają, eufemistycznie mówiąc, niewiele i pracują bardzo dużo. Oczywiście każdego to porusza i dlatego właśnie kupowanie nagle urosło do rangi czynności moralnej. Pojawiła się bowiem tak zwana moda etyczna, świetnie wpisująca się we wszystkie aktualnie obowiązujące trendy ekologiczne i im pochodne. Konsument ma zastanowić się nad swoimi wyborami w kontekście społecznym, politycznym i ekologicznym. Już nie można tak po prostu kupić ubrania. Trzeba mieć świadomość!
I dokąd nas ta świadomość prowadzi? Oczywiście do zakupu czegoś ekologicznego, organicznego i fair trade. Etyczne ubrania mają być produkowane z surowców organicznych (kariera tego słowa to chyba temat na osobny tekst), pozyskiwanych z upraw ekologicznych. No a osoby pracujące przy ich produkcji mają być oczywiście godziwie wynagradzane. W niektórych przypadkach dociekliwy nabywca może nawet prześledzić cały proces pochodzenia swojego ubrania, by upewnić się, że każdy etap jego powstawania był społecznie i ekologicznie odpowiedzialny. Żeby klient był pewien, że dobrze wydaje pieniądze ubranie może zostać opatrzone najróżniejszymi certyfikatami do wyboru: Fair Wear, Fair Trade, Organic, certyfikat Global Organic Textile Standard albo Oeko-Tex no i oczywiście Vegan.
Świadomy konsument jest przekonany, że to z jego winy nadciąga globalne ocieplenie, czuje się osobiście odpowiedzialny za losy Trzeciego Świat, nigdy nie kupiłby podrobionego Vuittona - podobno ich sprzedaż sfinansowała atak na World Trade Center - w związku z tym dokonuje odpowiedzialnego zakupu i może odetchnąć z ulgą. Jego etyczna podkoszulka zapewnia mu spokojne sumienie, twórcom danej marki zysk i zadowolenie, a co ze szwaczkami na drugim końcu świata nikt tak naprawdę do końca nie wie...
Powszechnie wiadomo, że wielkie marki produkujące ubrania na ogromna skalę robią to w miejscach gdzie siła robocza jest najtańsza. Jeszcze do niedawna były to głównie Chiny, ale nawet tam produkcja podrożała i teraz wiele firm przenosi się na przykład do Kambodży. Wiadomo również, że w azjatyckich fabrykach szwaczki zarabiają, eufemistycznie mówiąc, niewiele i pracują bardzo dużo. Oczywiście każdego to porusza i dlatego właśnie kupowanie nagle urosło do rangi czynności moralnej. Pojawiła się bowiem tak zwana moda etyczna, świetnie wpisująca się we wszystkie aktualnie obowiązujące trendy ekologiczne i im pochodne. Konsument ma zastanowić się nad swoimi wyborami w kontekście społecznym, politycznym i ekologicznym. Już nie można tak po prostu kupić ubrania. Trzeba mieć świadomość!
I dokąd nas ta świadomość prowadzi? Oczywiście do zakupu czegoś ekologicznego, organicznego i fair trade. Etyczne ubrania mają być produkowane z surowców organicznych (kariera tego słowa to chyba temat na osobny tekst), pozyskiwanych z upraw ekologicznych. No a osoby pracujące przy ich produkcji mają być oczywiście godziwie wynagradzane. W niektórych przypadkach dociekliwy nabywca może nawet prześledzić cały proces pochodzenia swojego ubrania, by upewnić się, że każdy etap jego powstawania był społecznie i ekologicznie odpowiedzialny. Żeby klient był pewien, że dobrze wydaje pieniądze ubranie może zostać opatrzone najróżniejszymi certyfikatami do wyboru: Fair Wear, Fair Trade, Organic, certyfikat Global Organic Textile Standard albo Oeko-Tex no i oczywiście Vegan.
Świadomy konsument jest przekonany, że to z jego winy nadciąga globalne ocieplenie, czuje się osobiście odpowiedzialny za losy Trzeciego Świat, nigdy nie kupiłby podrobionego Vuittona - podobno ich sprzedaż sfinansowała atak na World Trade Center - w związku z tym dokonuje odpowiedzialnego zakupu i może odetchnąć z ulgą. Jego etyczna podkoszulka zapewnia mu spokojne sumienie, twórcom danej marki zysk i zadowolenie, a co ze szwaczkami na drugim końcu świata nikt tak naprawdę do końca nie wie...
