Nic nie wiemy, nie znamy całości obrazu, znamy tylko jego fragmenty, nie wiemy jak duże, nie wiemy czy są z czymś powiązanie, nie wiemy co na tym obrazie jest, nie wiemy kto go namalował, jakie miał intencje, co jeszcze kryje się za zasłoną. Nie wiemy, co wie premier, co wiedzą służby, co wie prokuratura, nie wiemy co wie Sylwester Latkowski, a co wie jego redakcja. Nie wiemy i jesteśmy zmuszeni do spekulacji, bo jakoś przecież musimy się odnieść do tego, co się wydarzyło, zracjonalizować, zająć stanowisko. Czujemy, że dzieje się coś niebywałego, trudno nam spokojnie na to patrzeć, szukamy odpowiedzi, logicznych wytłumaczeń.
Dziennikarz jest obowiązany: chronić dobra osobiste, a ponadto interesy działających w dobrej wierze informatorów i innych osób, które okazują mu zaufanie.
2) wszelkich informacji, których ujawnienie mogłoby naruszać chronione prawem interesy osób trzecich.
Art. 254. § 1. Kodeksu karnego - Kto bierze czynny udział w zbiegowisku wiedząc, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na osobę lub mienie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli następstwem gwałtownego zamachu jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu, uczestnik zbiegowiska określony w § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Myślę, że każdy z nas w podobnej sytuacji broniłby swojego laptopa. I nie broniłby stołka, pozycji zawodowej, przywilejów lecz podstawowego sensu naszego zawodu – informowania opinii publicznej, publikowania materiałów odsłaniających to, co inni chcieliby ukryć. Jeżeli zaczniemy ujawniać źródła informacji - nikt już z niczym do żadnej redakcji nie przyjdzie. Wszystko od tego momentu będzie się działo za szczelnie zasuniętą zasłoną.
Przedwczesne wybory oznaczają być może zwycięstwo partii, której posłowie najchętniej wprowadziliby w Polsce zamordyzm obyczajowy nakazując kobietom rodzić płody niezdolne do przeżycia, a 11 letnim zgwałconym dziewczynkom zabroniliby usuwania ciąży. Partii, która będzie zakazywać obywatelom demonstrować swoje poglądy na Paradach Równości, w czasie których domagają się praw należnych im jak psu zupa. Już nie mówiąc o takich drobiazgach jak zakazywanie emitowania Czterech Pancernych z TVP, czy zakazywanie wystawiania spektakli teatralnych, których nie widzieli, a które mimo to ich obrażają. W dodatku, być może, w koalicji z pajacem, który chce odebrać kobietom prawa wyborcze, a niepełnosprawnych zamknąć w getcie i z kibolami podpalającymi tęczę i głoszącymi takie hasła jak „Polska dla Polaków”. Ale tak jak jest teraz zostać nie może. I tak źle i tak niedobrze.

