Gdyby wypowiedź Grzegorza Brauna, zwanego w doniesieniach medialnych „reżyserem”, nie była tak groźna, cała ta sytuacja ze spotkania klubu Ronina z 12 września, jak i inne spotkania tego towarzystwa, byłaby niezwykle podobna do sceny zebrania z „Rejsu” Marka Piwowskiego.

REKLAMA
Obejrzałam sobie dzisiaj ten fragment filmu jeszcze raz i podobieństwo jest uderzające – na początku jakiś facet coś bredzi od rzeczy: „urodziłem się w Mławie,… w połowie lipca, to znaczy ściślej w drugiej połowie lipca, a dokładnie 17 lipca”, potem odzywają się coraz bardziej dziwaczne, wyabstrahowane, autystyczne postacie – mamroczący pod nosem poeta, inżynier Mamoń z jakimś tekstem od czapy, Mamoniowa tym bardziej, Himilsbach, który chce się zamienić na łóżka: „z kim pan się chce zamienić?” - „właściwie z nikim”. Wypisz wymaluj panowie ze spotkania klubu Ronina!
Zastanawiam się, jak to możliwe, że przypomina mi się „Rejs”, kiedy oglądam zapis publicznego spotkania, na którym jeden facet całkiem na poważnie nawołuje do zabijania dziennikarzy, jego towarzysze siedzą, jakby im kto dosypał do kawy środków nasennych i nie reagują na te straszne słowa, wyglądają jakby ich w ogóle nie słyszeli, natomiast sala reaguje jak najbardziej - aplauzem. Może to próba oswojenia strachu? Śmiech łagodzi grozę, rozładowuje napięcie. Bo rzeczywiście, coraz częściej zaczynam się bać. Z przerażeniem patrzyłam w zeszłym roku na płonące wozy telewizyjne, w tym roku z przerażeniem obserwowałam, stojąc na Nowogrodzkiej, jak na Marszałkowskiej bandyci atakują kamieniami policję, a potem z nie mniejszym przerażeniem patrzyłam, jak za tymi samymi bandytami podąża w marszu tłum z polskimi sztandarami i Rotą na ustach.
Robi się groźnie, jakieś szaleństwo wisi w powietrzu, jedna ofiara już jest – zastrzelony pracownik biura PiS w Łodzi Marek Rosiak. Są i zainfekowani - Brunon K., Braun, ta pani, na zebraniu klubu Ronina, która na słowa: „no jeżeli się tego nie rozstrzela, co dziesiątego…” klaszcze wykrzykując z emfazą: „Brawo, brawo!” Marta Kaczyńska, która mówi : „dziś pytanie nie brzmi, czy do zamachu doszło, ale czy są jakieś dowody, że go nie było. Cała wiedza, jaką mamy, prowadzi do logicznego wniosku, że pasażerów tupolewa po prostu zabito”. I niestety, obawiam się, że na pewno będą następni.
Kto zatrzyma to postępujące szaleństwo? Czy ktoś ma jakiś pomysł? Czy ktoś wie jak zacząć zasypywać ten rów mariański dzielący Polskę na dwie części? Potrzebny jest chyba jakiś pakt pomiędzy siłami rozsądku - bo przecież na pewno takie są w prawie każdym środowisku. Ludzie mają różne poglądy - prawicowe, liberalne, lewicowe, narodowe, albo kosmopolityczne ale to nie znaczy, że nie mogą się próbować dogadać , kiedy sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli.
Nadszedł czas, żeby zorganizować okrągły stół i spróbować przywrócić polskiej rozmowie jakieś cywilizowane ramy. Przestać obrzucać się inwektywami i groźbami, spróbować się nawzajem posłuchać. Za smoleńską religią stoi przecież jeszcze coś innego, nie tylko katastrofa samolotu i śmierć 96 osób z różnych środowisk i różnych partii – wielu ludzi doczepiło się niejako do tej krucjaty, bo tylko w ten sposób mogą dać ujście swojej frustracji, niezgodzie na rzeczywistość, zagubieniu. Trzeba zacząć próbować się porozumieć.
Moim zdaniem to jest jedno z najważniejszych zadań w tej chwili dla koalicji rządowej – zebrać negocjatorów, psychologów społecznych, terapeutów, socjologów, którzy wymyślą, jak uzdrowić popadającą w obłęd polską politykę i część polskiego społeczeństwa. Zanim będzie za późno. Zanim pan reżyser i jemu podobni przejdą od gróźb do czynów.