Drążę ten temat dalej, bo najzwyczajniej w świecie, jako osoba kochająca przebywać w tropikalnych krajach, szczerze Rosjanom współczuję. Nie dla nich już urok wakacji pod palmami i ciepłe słońce w zimowych miesiącach…. nie dla nich już….
REKLAMA
Jak podawała kilka dni temu agencja AFP, Oleg Safonov, naczelnik ogólnonarodowej rosyjskiej organizacji turystycznej, powiedział w opublikowanym na pierwszej stronie wywiadzie dla Rossijskoj Gazjety, że nie rozumie tego niczym nieuzasadnionego pędu swoich rodaków do spędzania urlopów w modnych tropikach. Wyznał szczerze:
- Nasi przodkowie, nawet ci zamożni, nie wyjeżdżali masowo nad zagraniczne morza.
No właśnie, lepiej w swojej patriotycznej postawie ubrać się cieplej i iść pospacerować po plaży w Jałcie, nad Morzem Czarnym, gdzie temperatura powietrza jest aktualnie na tyle wysoka, że przekracza 10 stopni C. Przedstawiciele opozycji natychmiast skrytykowali Safonova za hipokryzję, bo sam w ubiegłym roku przyznał w oświadczeniu majątkowym, że posiada dwie wille na Seszelach. No, wille willami, i choć nie są na Krymie, to wcale nie musi oznaczać, że Safonov nabywając je, przestał kochać swoją ojczyznę. Poza tym willi na Krymie się nie kupuje, je się po prostu anektuje.
Dodatkowo, szef rosyjskiej turystyki wydał rozporządzenie, aby hotelarze w kurortach należących do Rosji, przygotowali tak lubianą przez turystów opcję „all inclusive”. Przypuszczam, że trudno będzie właścicielom hoteli „wyjść na swoje” przy takiej opcji, zwłaszcza, że rosyjscy turyści za kołnierz nie wylewają. Szczególnie, jeśli będą musieli się szybko rozgrzać, po tym jak wrócą zziębnięci z plaży. Ale pieniądze przynajmniej zostaną w kraju i wspomogą rodzimą gospodarkę. Przyciśnięty do muru tymi willami na Seszelach, Safonov w końcu oznajmił, że je już sprzedał. Z pewnością zademonstrował w ten sposób swój głęboki patriotyzm, bo nikt nie wątpi w to, że dolary z transakcji przywiózł z powrotem do Rosji.
Z poparciem dla zaleceń Olega Safonowa i Władimira Putina pospieszyła także Olga Popowa, naczelny lekarz sanitarny Rosji, która oficjalnie ostrzegła swoich rodaków o niebezpieczeństwach zdrowotnych wynikających z plażowania w tropikalnym słońcu. Wyjaśniła, że rozsądek nakazuje, aby nie przeciążać organizmu nagłymi zmianami temperatury i przemieszczaniem się z jednej strefy klimatycznej do drugiej. No właśnie. Nakazuje zdrowy rozsądek, a nie władze rosyjskie. Pewnie zapomniała dodać, że zmiana stref czasowych też może niekorzystnie wpłynąć na stan zdrowia, przyczyniając się do bezsenności. Do tego wszystkiego, biorąc pod uwagę wszechobecne zagrożenie terrorystyczne, lepiej będzie, jak Rosjanie nie wyściubią nosa poza swój kraj i spędzą święta i Sylwestra u siebie, jak przystało na prawdziwych patriotów.
W tej sytuacji możemy się cieszyć, że nasz nowy rząd ma aktualnie inne priorytety i nie zabrał się jeszcze do wydawania nam dyrektyw, gdzie mamy jechać na wakacje.
Ewa Zarychta
Zapraszam do lektury bloga: www.polskamuzulmanka.blog.pl oraz lektury naszej (mojej i mojej córki Moniki Abdelaziz) książki o współczesnym Egipcie pt. „Księżyc zza nikabu”.
