Przeglądam numer Harper's Bazaar ze zjawiskową Keira Knightley na okładce, wydanie brytyjskie. Polskie wydanie ma ukazać się w marcu i mam nadzieję, że nie rozczaruje edycją.
REKLAMA
Otwierając kolejne strony napotykam reklamy kampanii Louis Vuittona czy Diora z Milą Kunis. Ona jeszcze do września oficjalnie była twarzą domu mody. Niestety przytyła i zmieniła stylistę, a to nie spotkało się z entuzjazmem Diora i tak piękna Mila został bez milonowego kontraktu. Tak się zdaża, nawet w "świecie mody"... ale ja nie o tym.
Przeglądając kolejne strony i sesje, dochodzę do jednego wniosku - z
sezonu na sezon przybywa kolejnych interpretacji trendów. Kiedyś było
ich zaledwie kilka, dziś już jest kilkanaście.
sezonu na sezon przybywa kolejnych interpretacji trendów. Kiedyś było
ich zaledwie kilka, dziś już jest kilkanaście.
Moda jest mulitrendowa... Każdy projektant ma zupełnie inną wizję kobiety. Od kobiety sierżanta ubranego w militarny płaszcz jak w Belstaff, młodzieżówę w koronkowej koszuli i haftowanych jeansach jak u Isabel Marant, klasyczną jak u Lanvin czy w rozmiarze "oversize" jak u Bottegi Venety, w kolorze burgudu, zieleni czy fioletu, z mocnymi barokowymi dodatkami czy minimalimalizmem od Celine. Po lekturze magazynu, będąc kobietą laikiem, sama bym nie wiedziała, co jest naprawdę modne i w czym będę wyglądać dobrze. Czy decydować się na klasykę czy szaleć z architektonicznymi formami w ubiorze?
Ostatnio więcej frajdy i mody "bez zadęcia" znajduje na blogach młodych, zdolnych ludzi fotografująch się w ubraniach, które odzwierciedlają ich tożsamość. W modzie chodzi o to, by być sobą, a nie być za wszelką cenę trendy. Nie ma nic gorszego niż nuda i brak własnej osobowości... w modzie przede wszystkim.
