Panorama Skarpy i Śródmieścia Warszawy w widoku z prawego brzegu Wisły.
Panorama Skarpy i Śródmieścia Warszawy w widoku z prawego brzegu Wisły. foto: Robert Woźniak/frw

W Gazecie Stołecznej rozpętała się gorąca dyskusja nt. zaburzania w Warszawie panoram i osi widokowych nowymi inwestycjami. Walcząc o ochronę widoków - nie popadajmy jednak w skrajności...

REKLAMA
Ochrona cennych osi widokowych i panoram jest jedną z podstaw planowania przestrzeni miasta. Warszawa jest miastem rozwijającym się chaotycznie. Większość jej obszaru nie jest objęta miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego; w centrum planów nie ma praktycznie w ogóle. W efekcie buduje się tam, gdzie jest dostępny "czysty" teren - bez obciążeń roszczeniami i często bez ograniczeń planistycznych. Ratusz nie prowadzi polityki wysokościowej, określającej gdzie i jak wysoko można budować. Trudno w takiej sytuacji oczekiwać realnej ochrony widoków. Skoro dopuszcza się wysoką zabudowę w centrum, to wiadomo, że będzie ona górować nad historyczną tkanką miejską na skraju skarpy, czy położonymi niżej terenami Powiśla. Każdy z już istniejących wieżowców zaburza jakąś oś, wystaje znad dachu któregoś zabytku. Z pl. Zamkowego widać przecież szczyt Złotej 44, a z Rynku Starego Miasta – Błękitny Wieżowiec. Nawet w perspektywie głównej "arterii" Szmulek – Kawęczyńskiej – góruje wolski Warsaw Trade Tower.
Ustalenie ścisłej ochrony widokowej w warszawskich warunkach oznaczałoby ograniczenie zabudowy na większości działek inwestycyjnych zachodniego Śródmieścia i Woli. A nawet doprowadziło do takich kuriozalnych sytuacji, jak np. rezygnacja z budowy Pałacu Saskiego – bo przecież wieża stojąca przy ul. Towarowej w perspektywie będzie mu "wisieć nad głową".
Wieżowiec nie musi psuć widoków
Umiejętne kształtowanie rozwoju miasta i nowych inwestycji może dawać naprawdę ciekawe efekty. Takim jest interesujący warstwowy układ zabudowy w widoku z prawego brzegu Wisły: rzeka, zieleń skarpy urozmaicona czerwienią dachów historycznych obiektów, szarość Śródmieścia zakończona strzelistymi wieżami w tle.
To idealny przykład tego, że wpływ zabudowy wysokościowej może być nie tylko negatywny, ale też neutralny, a nawet pozytywny. Opisywane przez "Stołeczną" przykłady nie zaliczają się wyłącznie do tej pierwszej grupy. Owszem, jest w niej wieżowiec na Placu Unii. górujący nad Belwederem - jest to ingerencja w domkniętą kompozycję widokową, zaburzająca ją i wprowadzająca dysonans. W dobrze zaplanowanym mieście takie perspektywy powinny być chronione, np. dzięki analizom na modelach 3d.
Wiele wieżowców nie wpływa negatywnie na perspektywę - są neutralne, nie niszczą osi widokowych. Istnieją również przykłady wież, które wzbogacają krajobraz miasta: domykają oś nowym elementem, wprowadzają wartościowe relacje przestrzenne. Takim pozytywnym akcentem stało się nasze małe downtown, górujące ponad skarpą i historyczną sylwetą od strony rzeki.
Co zrobić, by jak najwięcej było tych pozytywnych przykładów? Dogmatyczna "dbałość o panoramę" nam w tym nie pomoże. W skrajnym przypadku doprowadzi jedynie do tego, że wieżowce przestaną powstawać w ogóle, lub wyrosną na słabo skomunikowanych peryferiach. Lepszym narzędziem jest więc kompleksowa analiza wysokościowa i widokowa, stanowiąca wytyczne dla poszczególnych rejonów i budynków. Pierwsze przymiarki już są – na potrzeby ochrony panoramy Starówki przeanalizowano lokalizację i wysokość drapaczy chmur na pl. Defilad i w rejonie ul. Żelaznej. Brak jednak decyzji dotyczącej tego, które widoki należy chronić, a które mogą wręcz zyskać na budowie wieżowców.
Jak jest w innych miastach?
Czy Sky Tower budzi kontrowersje wśród miłośników panoram Wrocławia? Katowicki Altus zaburza perspektywy ulic o zwartej kamienicznej zabudowie? Sea Towers niszczą, czy może wzbogacają widoki gdyńskiego nabrzeża?
Ochrona perspektyw od dawna nie jest mocną stroną Warszawy. Przed nami jeszcze długa, zawiła droga do osiągnięcia ładu w tej kwestii. Popieramy jednak wszelkie rozsądne dyskusje, ukazujące złożone aspekty funkcjonowania warszawskiej przestrzeni - dynamicznie zmieniającej się, często kosztem urbanistycznej harmonii i równowagi.