Znany market elektroniczny (Media Markt, jeśli jesteście ciekawi) urządził ostatnio znaną zza wielkiej wody (a przynajmniej zza Odry) promocję. Znaleźli śmiałego niczym Szewczyk Dratewka młodzieńca, uzbroili go w stoper i puścili samopas po sklepie. Co wyniesie o własnych siłach w limitowanym czasie – to jego. Wszystko odbyło się zgodnie z planem – młodzieniec legalnie przyszabrował sobie więcej układów scalonych, niźli było puszek coli w lodówkach-nagrodach w „Kole Fortuny”, a media ochoczo podchwyciły kosmiczną kwotę, o jaką uszczuplony został sklep. Czysta marketingowa euforia.
Nie dla idiotów!
Z jednym reklamowych hasłem trzeba się jednak bez dyskusji zgodzić. To nie jest rzeczywiście przekaz „dla idiotów”. A może jednak jest?
