REKLAMA
Uroboros
„Wieczność? Jednostka czasu.”
Stanisław Jerzy Lec
Tym razem, nie ukrywam, traktuję cotygodniowy felieton jako zaproszenie nie tylko do dyskusji, ale i na premierę najnowszej sztuki mojego autorstwa w radiowej inscenizacji Teatru Polskiego Radia w doskonałej reżyserskiej oprawie Janusza Kukuły z udziałem m.in. Grażyny Barszczewskiej, Adama Ferency, Henryka Talara, Krzysztofa Gosztyły czy Mariusza Benoita.
Słuchowisko pt „Uroboros” będzie miało swoją radiową premierę w niedzielę, 13 października na antenie I Programu Polskiego Radia ok. godz. 17.05.
Uroboros to pewien symbol odradzającego się nieustannie cyklu życia – wąż, który pożera własny ogon. Czas, który przemija, umiera, ale i rodzi się na nowo – w kolejnej odsłonie. Głównym bohaterem sztuki uczyniłem stary zegar wahadłowy, który wędruje pomiędzy XIX a XXI wiekiem, lokalizując tę uniwersalną historię (bo mogła się przecież ona zdarzyć wszędzie tam, gdzie – w tyglu historii - mieszały się ze sobą i ucierały w przeszłości narody, kultury i języki) w kurorcie Ostseebad Zoppot i współczesnym Sopocie.
Uroboros to pewien symbol odradzającego się nieustannie cyklu życia – wąż, który pożera własny ogon. Czas, który przemija, umiera, ale i rodzi się na nowo – w kolejnej odsłonie. Głównym bohaterem sztuki uczyniłem stary zegar wahadłowy, który wędruje pomiędzy XIX a XXI wiekiem, lokalizując tę uniwersalną historię (bo mogła się przecież ona zdarzyć wszędzie tam, gdzie – w tyglu historii - mieszały się ze sobą i ucierały w przeszłości narody, kultury i języki) w kurorcie Ostseebad Zoppot i współczesnym Sopocie.
Zegar wahadłowy to jeden z wynalazków genialnego Leonarda da Vinci. Podobnie jak Galileusz, który wpadł niezależnie na identyczny pomysł mierzenia czasu, nie zrealizował on jednak nigdy swojej idei i nie skonstruował zegara na podstawie swoich notatek i szkiców. Może dlatego, że był przekonany, że „wśród wielkości rzeczy, które są wokoło nas, istnienie Nicości dzierży pierwsze miejsce, a władza jej obejmuje rzeczy, które nie mają bytu, a jej istota tkwi w czasie, między przeszłością i przyszłością, i nie posiada zgoła teraźniejszości”? W każdym razie czas bywa czasami przewrotny i nieubłagany, a podobny im geniusz Christiaan Huygens pozostał niemal zapomniany. Przypominam go nieprzypadkowo, gdyż to właśnie ten XVII-wieczny holenderski uczony – matematyk, fizyk i astronom, który obliczył prędkość światła i odkrył księżyce Saturna – skonstruował pierwszy zegar wahadłowy. Kto dziś o nim słyszał?
Czas to jedno z podstawowych pojęć filozoficznych, wielkość fizyczna określająca kolejność zdarzeń oraz odstępy czasowe między zdarzeniami. Może czas to jednak pewna konstrukcja, który wymyślił człowiek, bo nie mógł sobie poradzić z nieskończonością? Nic więc dziwnego, że trudno chyba o pojęcie częściej przywoływane w literaturze, sztuce, ale i nauce. Albert Einstein powiedział: „znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.” Grecki poeta Menander uważał z kolei, że „czas jest najlepszym nauczycielem”, a Owidiuszowi przypisuje się jedną z antycznych maksym: „czasy się zmieniają, my też zmieniamy się z nimi. Jedno z praw Parkinsona głosi, że „im więcej mamy czasu na wykonanie jakiejś pracy, tym więcej czasu nam ona zabiera”. Przywołajmy też w tym miejscu jedno z najczęściej powtarzanych stwierdzeń: „Czas to pieniądz”, którego autorem był Benjamin Franklin.
Każdy zegar precyzyjnie odmierza czas – minuta po minucie, godzina po godzinie, ale czas – niezależnie od ruchów wahadła i wskazówek- po prostu nieprzerwanie płynie przed siebie, swobodnie, jak nurt rzeki. A człowieka i wszystkie zdarzenia unosi na swojej powierzchni.
Zapraszając Was zatem na premierę sztuki (która ma również swoją wersję sceniczną), zdradzę na koniec pewną tajemnicę. Opisywany w niej piękny zegar wahadłowy Beckera z XIX wieku istnieje w rzeczywistości i do dziś – wyleczony ze swoich ran, odnowiony i doprowadzony do użytku przez starego sopockiego zegarmistrza – wisi na ścianie w naszym domu. Przez lata odmierzał nam czas i wybijał kolejne godziny. Kilka lat temu zmarł jego opiekun – stary zegarmistrz. Zegar stanął i od tej chwili nikt nie potrafi go już uruchomić. Puenty w tej opowieści jednak nie ma. Przynajmniej na razie. Może mój zegar czeka teraz cierpliwie na swój nowy czas?
Wojciech Fułek
PS. Ponieważ Tadeusz sztuki jeszcze nie zna, uwalniam go zatem w tym tygodniu od rodzinnej riposty. Może zareaguje jednak po jej wysłuchaniu?
