
Co właściwie może wyniknąć z wolontariatu europejskiego? Wiele dobrego, jak pokazuje przykład współpracy obecnych i byłych wolontariuszy Schumana z Tkibuli w Gruzji i wolontariuszy z Warszawy, którzy przy wsparciu sponsorów zorganizowali wymianę młodzieży między Polską a Gruzją.
REKLAMA
Pomysł wyszedł od Krzyśka Gutkowskiego, byłego wolontariusza Schumana w Tkibuli. Od lat pracował on jako opiekun na koloniach i obozach i zawsze marzył, żeby przywieźć do Gruzji grupę polskiej młodzieży i zobaczyć, jak zareaguje po wrzuceniu w gruzińską egzotykę. A skoro przywozić Polaków do Gruzji, to może i młodym Gruzinom udałoby się pokazać kawałek Polski? Wszystkiemu przyklasnęli właściciele firmy „Chris Turystyka i Rekreacja”, dla których pracował Krzysiek, a rodzice polskich dzieciaków wyjeżdżających na obóz do Gruzji nie mieli nic przeciwko temu, żeby wspomóc finansowo całe przedsięwzięcie. I zaczęło się dziać...
Jeszcze tylko walka z ambasadą o wizy, szybkie ustalenia dotyczące programu wycieczki i szóstka dzieciaków z małego, postindustrialnego Tkibuli mogła wsiąść na pokład samolotu do Warszawy. Następnego dnia od rana dzieciakami zajął się nie kto inny, jak kolejne dwie wolontariuszki Schumana, Ance i Masha, które oprowadzały grupę po Warszawie. Niezapomniane widoki z tarasu w Pałacu Kultury, szaleństwa z rekonstruktorami w Parku Wilanowskim, ogrody Biblioteki Uniwersyteckiej, Stare Miasto – dziewczyny przygotowując plan zwiedzania nie pominęły żadnej atrakcji. „Dziesięć dni w Polsce to było dziesięć najlepszych dni w moim życiu” – powiedziała zapytana o swoje wrażenia jedna z uczestniczek wyjazdu, Ani Kakhidze – „Dzień w Warszawie był super – to wspaniałe miasto! Bardzo się cieszę, że były z nami dwie wolontariuszki, które bardzo nam pomogły i opowiedziały nam wszystko o mieście. Dla mnie najlepszym miejscem w Warszawie była Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego – ma się tam ochotę usiąść z książką i czytać. Podobało mi się też muzeum z wystawą dotyczącą wolności Ukrainy. Byliśmy też bardzo szczęśliwi, kiedy na zakończenie wycieczki wjechaliśmy na 30 piętro Pałacu Kultury i Nauki, skąd mogliśmy zobaczyć całą Warszawę. To był wspaniały dzień!”
A już kolejnego dnia młodzież czekał wyjazd na obóz organizowany przez firmę Chris w Tardzie na Mazurach. Spróbować windsurfingu? Niespotykanego w Gruzji żeglarstwa? Wspinaczki? Jazdy konnej? Dzięki zaangażowaniu kadry i gruzińskiej opiekunki, czas spędzony na obozie był dla dzieciaków naprawdę niezapomniany. Ale co tam sporty wodne, co tam nauka polskiego, skoro tylko przyszedł czas pochwalić się gruzińską kulturą i tradycją. Dzieciaki jeszcze w Tkibuli przygotowywały prezentacje o Gruzji i planowały jak przybliżyć swój kraj Polakom, których spotkają na wyjeździe. Ciężka praca i krótka chwila niepokoju „czy im się spodoba?” zostały sowicie wynagrodzone – wszystkie dzieciaki chciały nauczyć się pisać swoje imię z wykorzystaniem starożytnego, gruzińskiego alfabetu i zachwyciły się gruzińskimi tańcami i jedzeniem. Obietnic przyjazdu na Kaukaz i pytań o Gruzję było tyle, że dzieciaki odpowiadały na nie nawet wsiadając do autobusu, który zawiózł je z powrotem do Warszawy, skąd ostatniego dnia sierpnia wylatywali z powrotem do Kutaisi w Gruzji. Nika Gvenetadze, kolejny uczestnik obozu, tak opowiada o swoich wspomnieniach: „W czasie naszego pobytu w Polsce wszystko było super – wyposażenie, instruktorzy, przewodnicy i współuczestnicy obozu. Uwielbiam sporty wodne i bardzo mi się podobało, że mieszkaliśmy nad jeziorem. Wszyscy bardzo dbali o nasze bezpieczeństwo – to dla mnie bardzo ważne, bo dzięki temu czułem się komfortowo. Instruktorzy byli bardzo profesjonalni, zabawni i pomocni, a do tego traktowali nas jak prawdziwi dobrzy gospodarze. To samo muszę powiedzieć o polskich współuczestnikach obozu. Mam nadzieję, że będziemy w kontakcie i pozostaniemy przyjaciółmi!
Dużo wrażeń, nowych doświadczeń i informacji, a to wcale nie koniec „Projektu Gruzja”, bo 3 dni po powrocie naszych dzieciaków do Tkibuli, Krzysiek Gutkowski mógł spełnić swoje marzenie o pokazaniu Gruzji grupie młodzieży z Polski. Nocne lądowanie w Kutaisi, przejazd do fundacyjnego domu TDDF-u w Orpiri i pierwszy gruziński zachwyt – przepyszne pomidory i ogórki, które smakują tu, jak nigdzie indziej na świecie to był tylko wstęp do przygody. Kolejnego dnia polsko-gruzińska grupa zasmakowała wszystkiego, co najlepsze w Gruzji i typowe w Tkibuli – pojechaliśmy do starych gruzińskich kościołów, weszliśmy do tkibulskiej kopalni węgla, wspięliśmy się na górę Ckhradżwari, skąd roztacza się widok na cały region Tkibuli a na koniec siedliśmy do wspólnego stołu, gdzie nasz gruziński kierowca wznosił toasty za polsko-gruzińską przyjaźń, znajomy Gruzin śpiewał tradycyjne pieśni, a dziewczyny z Tkibuli spontanicznie wyskoczyły zza stołu żeby pokazać gościom gruzińskie tańce.
Nowi znajomi z Polski pojechali dalej, ale kontakty, wiedza o nowym kraju i piękne wspomnienia, miejmy nadzieję, zostaną. „Czułam się tak wspaniale, że nie chciałam wracać do Gruzji” powiedziała mi z błyszczącymi oczami jedna z uczestniczek wyjazdu do Polski, która już obiecuje sobie, że przy najbliższej okazji wróci nad Wisłę – najchętniej jako wolontariuszka.
Aleksandra Pierścińska
Więcej o wrażeniach i samym programie wolontariatu europejskiego znajdą Państwo na stronie Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana: http://schuman.pl/pl/evs-wrazenia-z-wolontariatu-za-granica
