
Miesiąc upływa pod znakiem mandarynek. Czytam wpis na facebooku znajomej: Kochany mężu, na Mikolajki chcę 2 kilo mandarynek. To akurat będzie 10 złotych. Frajerzy. Kupują mandarynki po 10 złotych. W listopadzie w Zugdidi standardowa cena za kilogram to 50 tetri (czyli zdecydowanie mniej niż złotówka).
REKLAMA
Tony mandarynek. Wszędzie. Na bazarach, sprzedawane przy drodze, przejrzałe na drzewach. Prosty biznes - potrzebna ręczna waga i karton (jako izolacja dla stojącego na chłodzie przez cały dzień sprzedawcy). Wymagana także gotowość do całodziennego nawołania modi gogo, kargi mandarinebi – podejdź dziewczyno, dobre mandarynki. Na twarzach sprzedawców nie ma nic z tureckiego marketingu, nie ma uśmiechu, twarze są pogodzone z obojętnością przechodniów, emocjonalna próżnia.
Przyjdź do mnie, nazbierasz sobie ile chcesz – mówi Zaliko. Ja mam swój biznes, a ojciec nie chce zbierać, denerwuje się, że nikt nie skupuje owoców za uczciwe pieniądze. Za tą sumę nikomu nie chcę się zbierać. Chyba, że musi. Patrząc na ilość pozostawionych na drzewach mandarynek widać, że niewielu musi.
Wielogłosem, razem z narzekaniem na brak uczciwych skupów, roznosi się zachwyt nad mandarynkami z Abchazji. Jest różnica? – dociekam. Aba, uch, nie gavari, tam sladkie, zdes’ xren – denerwuje się Zaliko, że pytam o oczywiste, abchskie słodsze, bez pestek, po prostu lepsze.
Jadąc do Mestii kupuję na bazarze kilogram. Zapomniałam wziąć z domu przywiezione z Abchazji owoce. Z pustymi rękoma nie przyjadę, obiecałam, że będą mandarynki z Suchumi. Kosztują, zachwycają się, Spróbuj, takich w Samegrelo nie znajdziesz, mówiłem, że nic nie da się porównać z abchaskimi. Smak ukryty w słowie.
Abchaskie mandarynki są jednocześnie jednym z niewielu towarów, jakie mieszkańcy tego parapaństwa mogą zaproponować jako towar eksportowy. Sprzedają je tylko w Rosji, nikt inny nie jest zainteresowany handlem z nieuznawanym państwem. Bratnia, rosyjska służba celna ograniczyła przewóz mandarynek z Abchazji, już od kilku lat limit na jedną osobę wynosi 50kg. Jeśli chcesz wywieźć więcej musisz zapłacić cło i przedstawić certyfikat bezpieczeństwa zdrowotnego... de facto zawęża to handel do dużych firm, drobni sprzedawcy nie zaryzykują. Boją się. Niedopełnienie formalności wiąże sie z mandatem karnym i konfiskatą towaru. Ryzyko duże, ale potencjalny zysk także spory. Kilogram mandarynek w Abchazji kosztuje 15 rubli a w Krasnodarze...120 rubli. Im dalej od abchaskiej granicy tym drożej.
W całym byłym ZSRR Nowy Rok, czyli najbardziej rodzinne święto w roku, kojarzy się z filmem „Ironia sud’by”, obowiązkową lampką szampana i mandarynkami. Kiedyś nie było ananasów, bananów, kiwi... jedyną radością na noworoczne święta były abchaskie mandarynki. Sezon zbioru rozpoczyna się akurat w listopadzie i trwa aż do końca stycznia. W czasach sowieckich mandarynki symbolizowały tak pożądane owoce. Były niedrogie i była ich dostateczna ilość.
Teraz w Samegrelo i w całej Gruzji stały się symbolem utraconej Abchazji. Coraz mniej tu osób, które wierzą, że pojada jeszcze kiedyś do Suchumi jak do siebie a na bazarze kupią swoje-abchaskie mandarynki.
Ewelina Rzeszódko w ramach programu European Voluntary Service odbywa wolontariat w Gruzji. Więcej o programie:http://erasmus.schuman.pl/pl/
