
Być albo nie być - hamletyzują Brytyjczycy. Zostać, czy opuścić Unię? Temat "Londyn-Bruksela" zdominował kampanię przedwyborczą na wyspach. Wynik dzisiejszego głosowania może mocno wstrząsnąć polityką europejską w najbliższych latach.
REKLAMA
Brytyjski premier David Cameron zapowiedział, że jeśli jego partia pozostanie u władzy, to zarządzi referendum w sprawie członkostwa w Unii Europejskiej. Brexit – jak potocznie określa się wyjście Brytyjczyków, to temat na wyspach nie nowy. Referendum w tej sprawie odbyło się w czerwcu 1975 roku, czyli zaledwie kilka lat po wejściu do Wspólnoty Europejskiej. Wtedy 67,2% głosujących było za utrzymaniem członkostwa Wielkiej Brytanii we Wspólnocie.
Brytyjczycy wybiorą nie tylko swoich reprezentantów w Parlamencie, ale i przyszłość w lub poza Unią Europejską - pisała kilka dni temu Lidia Geringer de Oedenberg
Mocarstwowa pozycja i przeszłość tego kraju powodowała, że to od początku było trudne partnerstwo. Brytyjczycy nie byli zaangażowaniu w Plan Schumana, który w 1950 roku zapoczątkował współpracę europejską. Gdy w końcu zdecydowali się na wejście do Wspólnoty, dwukrotnie sprzeciwiła się temu Francja de Gaulle'a.
Zagubione mocarstwo
„Niegdyś Londyn był punktem odniesienia dla ludzi na całym świecie, tak jak dziś jest Nowy Jork czy Waszyngton. Był, obok Paryża, mocarstwem i nadzieją dla Rzeckiego z Lalki, jednym z aliantów i gwarantów bezpieczeństwa Polski w obliczu zagrożenia wojennego ze strony Niemiec w 1939 roku.
Czasem ma się wrażenie, że Brytyjczycy do dzisiaj nie wyzwolili się z tego myślenia. Z pewnością jednak był to ważny składnik wyobraźni międzynarodowej londyńskich elit w latach powojennych.
Po drugie, imperialne zaangażowanie gospodarki brytyjskiej tradycyjnie pozostawało globalne. Począwszy od zniesienia ustaw zbożowych przez rząd Roberta Peela w 1846 roku, kraj otworzył się na wolny handel.
Nadal jest to kraj mający nieco „dziwny” stosunek do reszty kontynentu, nadal uważnie i z ciekawością patrzący nie tylko na starą Europę, ale także na Stany Zjednoczone, na partnerów z Commonwealthu, czy też wstecz, na historię mocarstwowości i przewodzenia procesowi globalizacji.
Nadal też jest to kraj, który uważnie ocenia gospodarcze korzyści udziału w jednolitym rynku Unii Europejskiej, nadal walczy zażarcie o swój rabat budżetowy podczas kolejnych rund negocjacji nad wieloletnimi ramami finansowymi UE.
Ciągle też jest to kraj, w którym ważne segmenty opinii publicznej – czy to zorganizowanej w główne partie polityczne, czy to wydające wysokonakładową prasę bulwarową, przeważnie niechętną integracji europejskiej – są głęboko podzielone w kwestii podstawowej: sensu kontynuowania procesu integracji europejskiej. ”
– pisze Leszek Jesień wydanej właśnie przez Fundację Schumana książce „Schuman i jego Europa”, i przypominamy że w Wielkiej Brytanii dzisiaj obowiązuje cisza wyborcza.
