www.krakow2022.pl

Kraków w najbliższą niedzielę nie tylko wybierze swoich europosłów, ale też zdecyduje w referendum między innymi o tym, czy organizować zimowe igrzyska olimpijskie w roku 2022. Kampania referendalna w ostatnich dniach budzi o wiele większe emocje, niż ta wyborcza, a to głównie za sprawą procesu, który wytoczyła miastu organizacja Kraków Przeciwko Igrzyskom.

REKLAMA
Organizacja ta zarzuciła miastu, że kampania referendalna łamie ustawę o referendach, bo nie jest informacyjna, tylko lobbuje za konkretnym rozwiązaniem. Każdemu, kto widział promujące ZIO billboardy w Krakowie, trudno będzie się z tym nie zgodzić. Ale sam proces dotyczył jednego, konkretnego billboardu, z hasłem: „Bo igrzyska to metoda na smog”. Organizacja twierdziła, że hasło jest kłamliwe, a autorzy kampanii oszukują krakowian, twierdząc, że dzięki organizacji igrzysk problem smogu w Krakowie (mieście z najgorszym powietrzem w Polsce) zniknie.
Linia obrony miasta jest absurdalna. Zamiast komentarza fragment wywodu pełnomocniczki gminy: „Z punktu widzenia zasad gramatycznych języka polskiego fraza „Bo igrzyska to metoda na smog” nie jest zdaniem oznajmującym, pozbawiona jest bowiem orzeczenia, które pozostaje domyślne. Nie niesie zatem żadnych treści informacyjnych, niczego nie stwierdza i nie oznajmia, dodatkowo nie jest nawet zakończona kropką. Trudno zatem zgodzić się z twierdzeniem, że jako taka może podlegać ocenie prawda/fałsz, nie oznajmiając bowiem niczego, nie może zostać poddana rozbiorowi logicznemu. Intencją autorów kampanii informacyjno-promocyjnej (nie referendalnej) nie było jednak nadanie tej wypowiedzi ani takiego, ani przeciwnego sensu (znanego np. poprzez znany, choć sprzeczny z zasadami polskiej gramatyki slogan reklamowy „metoda na głoda”). Tymczasem hasło „Bo igrzyska to metoda na smog” nie wartościuje ani nie dopowiada czy chodzi o metodę dobrą, czy złą, jedną czy jedną z wielu, skuteczną czy nieskuteczną: ta kwestia pozostaje otwarta, a sama fraza, jak wykazano powyżej, może budzić zróżnicowany i niekoniecznie afirmacyjny wobec ZIO w Krakowie zestaw skojarzeń.”
Nasuwa się tylko jedno pytanie: dlaczego jedno z najbardziej zadłużonych miast w Polsce wydaje kilkaset tysięcy złotych na kampanię, która „niczego nie stwierdza i nie oznajmia”? Z całą pewnością trudno to poddać rozbiorowi logicznemu, bo logiki w tym za grosz. A dla urzędników (i prawników) miejskich na koniec krotka informacja: równoważnik zdania (czyli zdanie z „domyślnym orzeczeniem”) wyraża tę samą treść, co zdanie. I tu zakończę kropką.