Ceną przetrwania rządu w czasie, gdy tygodnik „Wprost” ujawnia kolejne niewygodne dla współpracowników premiera nagrania, może być nawet legalizacja barbarzyństwa. W tym tygodniu na posiedzeniu Sejmu miały rozstrzygnąć się losy projektu ustawy dopuszczającej ubój rytualny. Miały, gdyż głosowanie w tej sprawie przełożono na lipiec
REKLAMA
Warto przypomnieć, iż Sejm już rok temu dyskutował o uboju rytualnym. W lipcu 2013 r. PSL-owski minister rolnictwa zabiegał o to, by w ustawie wyraźnie dopuścić możliwość uśmiercania zwierząt bez ich wcześniejszego ogłuszania. Aż do 2013 r. kolejni ministrowie nie prosili Parlamentu o zgodę w tej sprawie, wprowadzając przepisy w tym zakresie tylnymi drzwiami w formie ministerialnych rozporządzeń. W 2012 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził jednak, iż tylko Parlament może udzielić zgody na stosowanie w Polsce uboju rytualnego. Minister rolnictwa poprosił więc Sejm o wydanie takiego pozwolenia i na szczęście go nie otrzymał.
Taki rezultat ubiegłorocznego głosowania wynikał z tego, iż znaczna grupa posłów Platformy wbrew rządowym instrukcjom zagłosowała przeciw zadawaniu zwierzętom bezsensownego cierpienia. Dzisiaj jednak sytuacja wygląda inaczej. W sejmowych kuluarach mówi się o tym, iż Platforma nie będzie chciała ryzykować dobrych relacji z PSL-em w czasie, gdy dzień po dniu Wielki Brat wspólnie z redaktorem Latkowskim publikują kompromitujące rząd nagrania. Oczywiście PO, by ocalić głowy swoich ministrów, może próbować przekupić koalicjanta dodatkowymi posadami. Jednakże dla członków Platformy mniej dotkliwa niż oddawanie PSL-owi wcześniej zajętych przez siebie państwowych spółek byłaby zgoda na brutalne uśmiercenie tysięcy zwierząt.
Dlatego też Platforma przesunęła termin głosowania, by zyskać dodatkowy czas na złamanie sumień tych pojedynczych posłów, którzy planowali zagłosować w sposób niezgodny z życzeniem koalicjanta. Zapewne w trakcie lipcowej debaty o uboju rytualnym będziemy ponownie przechodzić przez rytuał hipokryzji, w trakcie którego posłowie PO i PSL-u będą twierdzić, iż powoduje nimi troska o wolność sumienia i wyznania. Jeśli bowiem w świętej księdze tej czy innej religii zapisano, iż dla sprawienia przyjemności Wszechmogącemu powinno się w bezmyślny sposób przedłużać agonię zwierząt, to –powiedzą pewnie posłowie PSL-u – należy uszanować prawa tych, którzy chcą w ten sposób oddawać pokłon Bogu, zwłaszcza zaś wtedy, gdy planują oni zamawiać towary od polskich rolników.
Oczywiście prawdą jest, iż wyznawcom religii należy się szacunek. Jednakże wydaje się, iż w XXI wieku, w państwie świeckim nie powinno się legalizować barbarzyństwa z powodu plemiennych mitów o ofiarach ze zwierząt sprzed kilku tysięcy lat. Problem w tym, że PSL jeszcze nie zauważył nadejścia XXI wieku, zaś Platforma ze strachu przed opuszczeniem rządu przez koalicjanta zamyka oczy na ten oczywisty fakt.
W czasie dwóch tygodni, które zostały do głosowania Platforma powinna zastanowić się, czy jeśli PSL zażąda legalizacji niewolnictwa w zamian za udzielenie wotum zaufania rządowi, to czy też będzie należało wyjść naprzeciw takiemu oczekiwaniu koalicjanta?
