Dzisiaj w Sejmie odbyła się debata na temat zagrożeń związanych z zapowiadanym bojkotem Euro 2012. Ruch Palikota zabiegał o to, by w tak istotnej dla Polski sprawie Sejm przemówił jednym głosem.

REKLAMA
Jeszcze tydzień temu poseł Jarosław Kaczyński, podobnie jak Erica Steinbach, nawoływał do tego, by mistrzostwa Europy w piłce nożnej odbywały się jedynie w Polsce. Podczas gdy głos szefa PiSu współgrał z głosem szefowej Związku Wypędzonych, to wśród polityków samej Platformy nie było pełnej zgody co do tego, jakie działania powinniśmy podjąć wobec Mistrzostw na Ukrainie. Premier Donald Tusk słusznie mówił, iż „źle byłoby gdyby z Warszawy w dalszym ciągu płynęły takie głosy, które mogą zdegradować te Mistrzostwa Europy”. Niestety Donald Tusk nie spostrzegł, że takie głosy dochodziły także z jego własnej partii.
Na tym tle stanowisko Ruchu Palikota jest spójne i jednoznaczne. W moim wystąpieniu sejmowym wyraźnie podkreśliłem, iż nie powinniśmy bojkotować Mistrzostw Europy, które sami współorganizujemy. Powinniśmy natomiast bronić demokracji na Ukrainie. Tak dla mnie, jak i dla całego Ruchu Palikota jest jasne, iż za działania wobec Julii Tymoszenko ukarane powinny zostać ukraińskie władze, a nie obywatele. Wezwałem więc polityków PiSu, by wycofali się z zapowiedzi bojkotu. Wezwałem także rząd, by przedstawił dokładny plan działań, jakie Ministerstwo Spraw Zagranicznych planuje podjąć, by zbliżyć Ukrainę do Unii Europejskiej.
Odpowiedź na mój apel nie była jednak zadowalająca. Pomijam wypowiedzi zupełnie już egzotyczne które pojawiały się w debacie, jak choćby wystąpienie pani poseł Anny Sobeckiej z PiSu, w którym porównała postępowanie karne wobec Julii Tymoszenko do postępowania w sprawie przyznania ojcu Rydzykowi koncesji dla telewizji TRWAM. Niestety nie tylko pani poseł Sobecka, ale także pozostali przedstawiciele PiSu podtrzymali swoje stanowisko dotyczące bojkotu.
Również odpowiedź ze strony rządu nie była wyczerpująca. Reprezentująca polski MSZ pani minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wymieniła, jakie działania wobec Ukrainy podejmuje polski rząd. Niestety polski MSZ nie zaproponował żadnych rozwiązań, które można byłoby przedstawić na szczeblu Unii Europejskiej. Warto, by przedstawiciele polskiego MSZ-u, zamiast odbierać telefony od kolejnych przywódców europejskich zapowiadających swoją nieobecność podczas mistrzostw Europy w piłce nożnej, przedstawili jasny plan działań wobec Ukrainy, który mógłby być przyjęty przez całą Unię Europejską.
Liczę zatem, że polski rząd przemyśli swoje dotychczasowe stanowisko i podejmie odpowiednie działania na forum europejskim. Na pewno mógłby w tej sprawie liczyć nie tylko na moje poparcie.