Pamiętam słowa prof. Bronisława Geremka, który w 2006 roku, w trakcie uroczystej sesji Parlamentu Europejskiego z okazji 25 rocznicy „Solidarności” powiedział, iż piękna polska idea, która w 1981 przyczyniła się do powstania 10-milionowego ruchu społecznego powinna stać się „także polskim wkładem w idee europejską”. Trudno nie zgodzić się z tą opinią. Warto jednak, by był to wkład „Solidarności” Lecha Wałęsy, Tadeusza Mazowieckiego oraz Bronisława Geremka, a nie Związku Zawodowego „Solidarność” Piotra Dudy z 2012 roku.

REKLAMA
Idea „Solidarności” z 1981 roku to idea ruchu, który potrafił „bez użycia przemocy” bronić wspólnych wszystkim wartości. Z całą pewnością, to co obserwowaliśmy w ostatni piątek przed Sejmem jest dalekie od realizacji tej idei.
Dziś „solidarny” szef Związku Zawodowego mówi, że przemoc jest usprawiedliwiona, gdyż parlamentarzysta „został pobity drewnianą listewką”, a nie kijem. Odwołujący się do idei „Polski solidarnej” Jarosław Kaczyński swoich oponentów zestawia z Adolfem Hitlerem. Autorka filmu „Solidarni 2010” wyraża zdumienie brakiem poparcia posłów dla agresywnej manifestacji, po czym na zasadzie solidarności spotyka się z równie agresywną reakcją jednego z parlamentarzystów.
Cała ta walka współczesnych „Solidarnych 2012” toczy się w imię wartości owszem wspólnych, ale wspólnym jedynie działaczom związkowym. Solidarnego ze swoimi bojówkarzami Piotra Dudę nie interesuje już to, co czeka przyszłe pokolenia w obliczu katastrofy demograficznej. Interes społeczny przestaje się liczyć, gdy trwa batalia o partykularne interesy pewnych grup zawodowych.
Ta dzisiejsza polska „solidarność” à rebours jest niestety także przyjmowana przez niektórych przywódców europejskich. Franҫois Hollande, który w tym tygodniu objął urząd Prezydenta Francji zapowiada renegocjację paktu fiskalnego, który w założeniu miał wprowadzić wspólne mechanizmy chroniące Europę przed kryzysem finansowym. Kryzysu gospodarczego i upadku strefy euro nie lękają się również greccy wyborcy skrajnie lewicowych partii, którzy chcą odstąpić od wypracowanego w trudach pakietu ratunkowego. Istnienie strefy euro, a wraz z nią całej konstrukcji europejskiej jest dziś coraz bardziej zagrożone.
Stoimy zatem w obliczu kryzysu prawdziwej solidarności i triumfu obrońców własnych, partykularnych interesów. Warto, by Polska nie pozostawała bierna wobec tych procesów i upominała się o solidarność europejską. Oczywiście o tę ”Solidarność” w rozumieniu Bronisława Geremka, a nie o współczesną komedię solidarności w wykonaniu Piotra Dudy.