To prawda, że rząd lubi reagować szybko. W takich sytuacjach pomija pewne konieczne elementy procedury tworzenia prawa. Jednym z nich jest myślenie nad treścią przepisów.
REKLAMA
Pamiętam, że kiedy media donosiły o szkodliwości tzw. dopalaczy, natychmiast pojawiła się na ten temat specjalna ustawa. Z kolei w czasie, gdy dziennikarze dokładnie przyglądali się temu, jaki jest stan przygotowań do EURO 2012, w tempie szybszym od dróg i stadionów powstawały specustawy drogowe i stadionowe.
Dzięki takim działaniom społeczeństwo mogło docenić to, jak szybko rząd podejmuje decyzje. Eksperci dostrzegali natomiast, jak bardzo nierzetelne są te pospiesznie zredagowane projekty. Sceptycyzm specjalistów nie wynikał z ich urażonej dumy, związanej z tym, że nie byli zapraszani do konsultacji. Krytyka specjalistów wynikała z przekonania, że pośpiech i pomijanie konsultacji społecznych nie służy tworzeniu dobrego prawa.
Tę sytuację najlepiej obrazują prace nad ostatnią „specustawą Ministra Nowaka”, dotyczącą uregulowania należności podwykonawcom. Polacy słusznie oburzali się na nieuczciwość głównych wykonawców autostrad, którzy nie wypłacili podwykonawcom należnych im pieniędzy. Poruszający był przekaz mediów, przedstawiający pokrzywdzonych przedsiębiorców, którzy: zainwestowali pieniądze, wykonali konieczne prace, wypłacili pensje pracownikom, a następnie nie dostali od swoich zleceniodawców ani jednego grosza zapłaty.
Niestety coraz bardziej powszechne są w Polsce zjawiska gigantycznych zatorów płatniczych w branży budowlanej, niepłacenia podwykonawcom przez wykonawców generalnych oraz bankructw tych ostatnich. Czy w swojej specustawie minister Nowak zaproponował rozwiązanie tych właśnie problemów? Ależ nic podobnego! Owszem, przyznaję, że dzięki nowym przepisom państwo wypłaci części pokrzywdzonych przedsiębiorców część należnej im zapłaty. Nikt w ministerstwie nie pomyślał jednak nad tym, by rozwiązać problem w sposób systemowy i trwały.
Rozwiązanie ministra Nowaka oprócz tego, że ma charakter doraźny, to w dodatku zawiera liczne błędy. Przedsiębiorcy alarmują, że ustawa tworzy niezwykle skomplikowaną i czasochłonną procedurę uzyskiwania należności, zaś wiele grup pokrzywdzonych przedsiębiorców zostało pominiętych (np. podwykonawcy podwykonawców).
Jednak od pewnego czasu rząd nie ma w swoim zwyczaju słuchać głosu tych, których dotyczą przygotowywane propozycje. W grudniu poprzedniego roku Rada Ministrów zmieniła nawet Regulamin swojej pracy, ograniczając rolę konsultacji społecznych. Od tej pory rząd może być spokojny, że żaden ekspert i fachowiec nie będzie mu przeszkadzał w przygotowywaniu ustaw.
Dla rządzących ważne jest jednak to, że te sporządzane w pośpiechu ustawy będą nosić nazwisko ministra, który je opracował. Dumni z tego ministrowie powinni jednak uświadomić sobie, że źle zredagowane prawo nie przyniesie im w przyszłości glorii i chwały.
