W ostatnich dniach zaostrzyła się walka o budżet Unii Europejskiej na najbliższy rok. Najbogatsze państwa Unii domagają się ograniczenia wydatków, między innymi tych przeznaczonych na rozwój, na wsparcie dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz na badania naukowe. Polska powinna stanowczo sprzeciwić się tym cięciom.

REKLAMA
Jak dotąd przeciwko planom cięć w budżecie unijnym głośno i wyraźnie zaprotestował jedynie Przewodniczący Komisji Europejskiej – José Barroso. Światowe serwisy informacyjne publikują dziś treść listu, który przewodniczący Barroso wystosował do szefów państw i rządów Unii Europejskiej. W tym apelu Barroso jednoznacznie dał do zrozumienia, że w razie ograniczenia wydatków zagrożona będzie realizacja podjętych już przez Unię zobowiązań. Barroso słusznie zauważył, że jeśli Unia Europejska ma prowadzić skuteczną politykę dotyczącą rozwoju regionów, badań naukowych czy wsparcia dla przedsiębiorczości, to musi posiadać na to odpowiednie środki.
Tymczasem najbogatsze państwa chcą, by Unia Europejska posiadała tych środków jak najmniej. Warto przy tym podać dokładne dane i zarazem zobaczyć, o jak wielkie kwoty toczy się walka. W projekcie Komisji Europejskiej liczba wszystkich planowanych wydatków na 2013 rok wynosi 138 miliardów euro. Ta kwota i tak jest już niższa od pierwotnie planowanej. Jednakże Finlandia, Francja i Niemcy domagają się, aby była ona niższa o kolejne 5 miliardów euro. Postulaty Wielkiej Brytanii, Szwecji i Holandii idą jeszcze dalej. Te państwa chciałyby nawet kilkunastomiliardowych cięć we wspólnym budżecie.
W tym momencie głos będzie należał do Parlamentu Europejskiego. Warto, by polscy europosłowie nie przespali debaty budżetowej. Powinni pamiętać, że walka toczy się nie tylko o dodatkowe pieniądze dla Polski, ale dotyczy także problemu nieporównywalnie ważniejszego. Chodzi bowiem o formułę dalszej integracji europejskiej. Wielokrotnie pisałem już o tym, że 27 podzielonych, kierujących się egoistycznymi interesami państw nie jest w stanie konkurować w warunkach globalnej gospodarki. By państwa europejskie mogły sprostać światowej konkurencji, Europa musi być silnie zintegrowana. Oczywiście Unia Europejska nie powinna czerpać tej siły z rozrostu biurokratycznych instytucji. Ważne jest jednak to, by pewne fundamentalne zadania zapisane w budżecie mogły być realizowane, by istniały otwarte granice, by systemy prawne państw członkowskich były możliwie zbliżone, zaś na arenie międzynarodowej Europa przemawiała jednym głosem.
Niestety, niektórzy liderzy europejscy często zgłaszają pomysły osłabiające Unię Europejską. W trakcie ostatniej francuskiej kampanii prezydenckiej Nicolas Sarkozy domagał się odejścia od Porozumienia z Schengen i tym samym ponownego wprowadzenia kontroli granicznych. Na szczęście Europa nie odeszła od Schengen, a jedynie wyborcy odeszli od Sarkozy’ego. Oczywiście nie życzę przywódcom najbogatszych europejskich państw porażki w wyborach. Życzę im jednak tego, by zrozumieli, że jeśli na skutek cięć w budżecie Unia nie będzie mogła skutecznie realizować swoich zadań, porażkę poniesie cała Europa.