Właściwie w każdym tygodniu do mojego biura poselskiego zgłaszają się osoby pokrzywdzone wskutek nierzetelnego postępowania urzędów państwowych. Bardzo często słyszę od wyborców, że jest już najwyższy czas, by skończyć z bezkarnością urzędników za podejmowane przez nich działania.

REKLAMA
Rzeczywiście obecnie jest tak, że urzędnicy z wielką skrupulatnością sprawdzają czy obywatele złożyli dokumenty w odpowiedniej liczbie kopii, opatrzonych przybitymi we właściwym miejscu pieczątkami i czy aby termin na złożenie pisma nie został przekroczony choćby o jeden dzień. Wobec samych siebie urzędy stosują jednak znacznie mniej surowe kryteria.
Dzisiaj prawo stanowi, że urzędnik powinien w ciągu miesiąca rozpatrzyć przedstawioną mu sprawę. Niestety ten termin jest tylko „instrukcyjny”. Oznacza to, że nawet jeśli zostanie przekroczony, to jedynym obowiązkiem urzędnika będzie wysłanie zawiadomienia o kolejnym terminie załatwienia sprawy. Zresztą i ta „sankcja” najwyraźniej wydaje się wielu urzędnikom nadmiernie surowa. Jak bowiem wykazała zeszłoroczna kontrola NIK-u, Samorządowe Kolegia Odwoławcze w blisko 75% przypadkach przekroczenia terminu nie dopełniły obowiązku zawiadomienia o nowym terminie załatwienia sprawy.
Bez wątpienia nie można dłużej utrzymywać sytuacji, w której obywatel jest surowo karany nawet za drobną omyłkę w kilkudziesięciostronicowym formularzu, zaś urzędnik może bezkarnie rozpatrywać czyjąś sprawę przez kilka miesięcy czy nawet lat.
By definitywnie skończyć z bezkarnością urzędów, Ruch Palikota złożył dziś propozycję daleko idących zmian w prawie administracyjnym. Zaproponowaliśmy, by za każdy dzień zwłoki w rozpatrywaniu spraw zgłaszanych przez obywateli, urząd płacił 500 zł grzywny.
Identyczna reguła już teraz ma zastosowanie w Prawie budowlanym, przy rozpatrywaniu ostatecznego wniosku o pozwolenie na budowę. Przed jej wprowadzeniem, wnioski te były często rozpatrywane w sposób przewlekły. W skrajnych przypadkach urzędy pozostawały bezczynne przez nawet 2 lub 3 lata. Po wprowadzeniu przepisów o karach za przewlekłe postępowanie, sytuacja zmieniła się diametralnie. Jak wskazuje raport NIK-u z 2009 r, przy nowych przepisach praktycznie wszystkie wnioski o pozwolenie na budowę (ok. 97 %) są rozpatrywane terminowo.
To pokazuje, że warto aby sprawdzone w Prawie budowlanym rozwiązanie było stosowane także przy wszystkich innych sprawach rozpatrywanych przez urzędy. Liczę, że pozostałe partie polityczne będą miały odwagę przyjąć nasz projekt i w ten sposób wyraźnie opowiedzą się za walką z biurokracją.