W kwietniu pisałem o tym, że ponad 120 osób zrezygnowało z członkostwa w krakowskiej Platformie Obywatelskiej. Dziś na konferencji prasowej zaprezentowałem 100 kolejnych deklaracji o wystąpieniu z Platformy Obywatelskiej. Co się stało z tą partią, że aż tyle osób w Krakowie nie chce już dłużej nosić „platformerskiej” legitymacji?
REKLAMA
Niestety wiele ostatnich wydarzeń pokazało, że Platforma słowo „Obywatelska” ma już tylko w nazwie. Przecież nie kto inny, ale właśnie posłowie Platformy „Obywatelskiej” głosowali za daleko idącym ograniczeniem wolności zgromadzeń. To również Platforma wspierała niekonstytucyjną poprawkę senatora Rockiego, ograniczającą dostęp do informacji publicznej. Rząd Platformy Obywatelskiej zdecydował, że należy ograniczyć rolę konsultacji społecznych w procesie tworzenia prawa. Ten sam rząd podjął także decyzję, by nie przystępować do międzynarodowego „Porozumienia Rządów Otwartych”.
W tych sprawach Platforma Obywatelska poczyniła takie działania, na które nie odważył się nawet Jarosław Kaczyński. Choć trudno w to uwierzyć, to w wymienionych sprawach, Platforma przelicytowała nawet swoich „przyjaciół z PiS-u”.
Widać zatem, że na szczeblu krajowym w Platformie dzieje się bardzo źle. W krakowskiej PO jest natomiast jeszcze gorzej. Tu kierunek partii nadają dwaj ultrakonserwatywni politycy – Ireneusz Raś i Jarosław Gowin. Chociaż są oni bardzo czuli na „krzyk zamrożonych zarodków”, to jednak nie docierają do nich stanowcze wezwania dojrzałych osób domagających się powrotu do idei partii liberalnej i prawdziwie obywatelskiej. Owszem, lokalni przywódcy z przyjemnością dyskutują na tematy obywatelskości, ale wyłącznie wtedy gdy wspomniani obywatele znajdują się w fazie prenatalnej.
W fazę ostateczną przeszedł natomiast proces podjęcia decyzji o rezygnacji z członkostwa w Platformie u ponad 200 krakowian. W Małopolsce blisko ćwierć tysiąca osób oddało już legitymację partyjną. Czas pokaże, czy w małopolskiej PO zostanie ktoś jeszcze poza dwoma jastrzębiami krakowskiej prawicy…
