Złożyliśmy dziś w Sejmie kolejny projekt zmniejszający koszty pracy w Polsce. Tym razem chodzi o likwidację jednego z tak absurdalnych, jak i anachronicznych obowiązków pracodawców – czyli obowiązkowych lekarskich badań pracowniczych.
REKLAMA
Nikomu, kto choć raz podpisywał umowę o pracę, nie trzeba tłumaczyć, że te badania są fikcją. To w zdecydowanej większości przypadków kosztujący od 100 do 200 złotych krótki wywiad lekarski z pytaniami o przebyte i obecne choroby, który kończy się wypisaniem krótkiego zaświadczenia. Na druku formatu zeszytowego lekarz musi wpisać dane osobowe pracownika i zakreślić jeden z wariantów. Do wyboru są trzy: zdolny do pracy, niezdolny do pracy i utracił zdolność do pracy. Nikogo nie trzeba przekonywać, że – jak już pracownik trafia na takie badanie – to raczej zależy mu na podjęciu albo utrzymaniu pracy. Więc jeśli badanie polega wyłącznie na wywiadzie, czyli odpowiedziach na proste pytania, i wyłącznie od nich zależy, którą z opcji na zaświadczeniu zakreśli lekarz, pracownik będzie odpowiadał tak, żeby wyjść z gabinetu z zaświadczeniem „zdolny do pracy”. Bo inaczej albo pracy nie dostanie, albo – jeśli to badanie okresowe – może ją stracić. Pracodawca nie płaci tylko za samo badanie – musi też opłacić dojazd pracownika do lekarza i – ponieważ badanie jest wykonywane w godzinach pracy – zapłacić pracownikowi za czas, w którym nie wypełnia on swoich obowiązków, bo jest poza miejscem pracy.
Oczywiście jest szereg zawodów, kiedy solidne badania lekarskie są konieczne. Przykładem może być kucharz odpowiadający za zdrowie klientów restauracji, kierowca autokaru, w którego rękach jest bezpieczeństwo kilkudziesięciu pasażerów czy pracujący w trudnych dla zdrowia warunkach pod ziemią górnik. Dlatego w naszym projekcie znosimy obowiązek badań lekarskich, ograniczając go do krótkiej listy zawodów, wymagających szczególnych predyspozycji psycho-fizycznych. Wymóg ten będzie obejmował już tylko tych pracowników, których stan zdrowia w kontekście wykonywania danej pracy może spowodować albo pogorszenie ich stanu zdrowia, albo zagrożenie czyjegoś bezpieczeństwa.
To już drugi – po obniżce pracowniczych składek na ZUS o 30% - projekt zmniejszający horrendalne koszty pracy w Polsce. Tylko w ten sposób możemy poprawić zatrudnienie w polskich firmach. Bo – jak już w tym miejscu pisałem – wysokie koszty pracy są zdaniem przedsiębiorców największą barierą w prowadzeniu działalności gospodarczej w Polsce. Liczby mówią tu zresztą same za siebie: do każdej złotówki dla pracownika trzeba dołożyć 70 groszy różnych podatków i składek.
