Nie od dziś wiadomo, że Wielka Brytania jest przeciwna większym wydatkom w budżecie unijnym. Nie od dziś wiadomo również, że w gronie szefów rządów państw Unii Europejskiej, brytyjski premier jest największym eurosceptykiem. Od środy wiadomo natomiast, że pomimo tych faktów, w samej Wielkiej Brytanii Camerona oskarża się o nadmierny entuzjazm wobec Europy.
REKLAMA
Cameron przegrał bowiem głosowanie w brytyjskiej Izbie Gmin, gdzie przedstawiał swoje stanowisko negocjacyjne w sprawie budżetu Unii Europejskiej. Zapewniał, że będzie walczył o to, by wydatki w budżecie unijnym na lata 2014-2020 nie były wyższe od tych przewidzianych w poprzedniej perspektywie budżetowej.
Jego stanowisko nie zyskało jednak poparcia nawet w jego własnej partii. Brytyjscy parlamentarzyści (tak ci z prawa, jak i z lewa) domagają się bowiem od niego, by walczył o znacznie dalej idące cięcia w budżecie europejskim. Wzywają go, by nie zawahał się użyć weta wobec budżetu unijnego. Względny rozsądek starali się zachować jedynie brytyjscy liberałowie, ale ich wpływ na politykę zagraniczną Wielkiej Brytanii jest niestety wciąż niewielki.
Realne jest więc zagrożenie, że David Cameron ze strachu przed brytyjską opinią publiczną skorzysta z rekomendacji parlamentarzystów i zawetuje budżet unijny. Takie działanie szefa brytyjskiego rządu byłoby fatalne w skutkach tak dla Polski, jak i dla Europy.
Nie trzeba przecież tłumaczyć, że to właśnie dzięki pokaźnym środkom z unijnego budżetu Polsce udało się w latach 2004-2012 dokonać znacznego postępu cywilizacyjnego. Warto przypomnieć, że w latach 2007 – 2013 Polsce z funduszy strukturalnych przyznano ponad 71 tysięcy dotacji na realizacje projektów o wartości przekraczającej 355 miliardów złotych.
Dziś Brytyjczycy domagają się tego, by wsparcie z budżetu unijnego dla biedniejszych krajów Unii Europejskiej było zdecydowanie niższe. Nawet propozycja cypryjskiej prezydencji – i tak już mniej korzystna dla Polski, aniżeli pierwotny projekt Komisji Europejskiej – jest dla premiera Camerona nie do zaakceptowania.
Gdyby David Cameron za 3 tygodnie na szczycie Rady Europejskiej zawetował obecną propozycję budżetu unijnego, to z pewnością następna propozycja byłaby dla Polski zdecydowanie mniej korzystna. Po brytyjskim wecie inne wielkie państwa europejskie, będące płatnikami netto, domagałaby się dalszych cięć w budżecie i tym samym mniejszych pieniędzy dla Polski.
Rząd Donalda Tuska powinien zatem zapobiec temu, by ziściła się groźba brytyjskiego weta. Za całkowicie kuriozalne należy uznać wezwanie Jarosława Kaczyńskiego do premiera Tuska, by ten prowadził „twarde negocjacje” grożąc wetem wobec budżetu. Tak naprawdę, prezes PiS-u zaapelował do polskiego premiera, by ten sam z siebie zrealizował scenariusz najbardziej korzystny dla Davida Camerona i dla Wielkiej Brytanii. Tym samym Jarosław Kaczyński wezwał rząd do obrony interesu narodowego, problem w tym, że nie polskiego, lecz brytyjskiego.
Ruch Palikota jako odpowiedzialna opozycja na pewno nie powtórzy szkodliwych z punktu widzenia polskiego interesu wezwań Jarosława Kaczyńskiego. Jak podkreślał bowiem w licznych wywiadach mistrz dyplomacji – prof. Bronisław Geremek – nie chodzi o to, by negocjować twardo, ale o to, by negocjować skutecznie. Chcę wyraźnie podkreślić, że w trudnych negocjacjach budżetu na lata 2014-2020 polski rząd może liczyć na pełne wsparcie ze strony Ruchu Palikota.
