Następny projekt ustawy. Tym razem naszym celem jest otwarcie firmom z sektora MŚP szerszego dostępu do zamówień publicznych.

REKLAMA
W tej chwili przetarg trzeba rozpisać zawsze wtedy, kiedy wartość zamówienia przekracza 14 tys. euro. Po to, żeby ukrócić możliwość omijania prawa przez urzędników – czyli zlecania czy kupowania czegoś poza procedurą przetargową – w Prawie zamówień publicznych pojawił się zakaz dzielenia dużych zamówień na mniejsze „w celu uniknięcia stosowania przepisów ustawy”. Ten zakaz jest jasno sformułowany, w ustawie nie ma natomiast ani słowa o tym, kiedy dzielenie zamówień jest dopuszczalne. Efekty widzimy w polskich przetargach. Urzędnicy czytają prawo literalnie. Z obawy o posądzenie, że chcą prawo ominąć, nie dzielą skomplikowanego zamówienia, tylko traktują je jako jedno duże zadanie.
Konsekwencja jest prosta. W przetargach publicznych wygrywają duże, często zagraniczne koncerny. Małe i średnie firmy w przypadku dużych zamówień w ogóle nie startują, bo nie są w stanie udźwignąć tak dużych zleceń. Ale i tak finalnie je wykonują – jako podwykonawcy. Co różnie się dla nich kończy. Zagrożenia są dwa. To poważniejsze, to ryzyko upadłości głównego wykonawcy – wtedy zapłaty nie otrzymują w ogóle. Jako firma „kolejna z łańcuszka” są w oczywisty sposób na z góry przegranej pozycji. Drugie zagrożenie to tak częste dziś opóźnienia w płatnościach. W przypadku niewielkich firm już one mogą być zabójcze.
Efekty widzieliśmy pół roku temu. Tzw. „czarny maj” był falą upadłości firm z branży budowlanej – upadłość ogłosiło wtedy 26 firm. W tej chwili nie tylko nie jest lepiej, jest gorzej. Jak wynika z raportu Euler Hermes za październik 2012, padł kolejny rekord – w ubiegłym miesiącu upadły aż 33 firmy budowlane. To najgorszy wynik w tej branży co najmniej od roku 2003. W tym samym raporcie czytamy, że reperkusje wiosennych problemów budownictwa odbijają się dziś już nie tylko na podwykonawcach, ale także na dostawcach i producentach – czyli firmach z końca łańcuszka. Zatory płatnicze w budownictwie dotykają również m.in. hurtowników materiałów budowlanych. Nigdy by ich to nie spotkało, gdyby ich zleceniodawcą było państwo. Państwo nie ogłasza upadłości i płaci w terminie.
Dlatego w zgłoszonym dzisiaj przez Ruch Palikota projekcie wprowadzamy do Prawa zamówień publicznych jasne wskazanie, kiedy instytucja publiczna może dokonać podziału zamówienia na części. Jesteśmy przekonani, że dzielenie zamówień pod względem specjalizacji na mniejsze wreszcie otworzy ten rynek małym i średnim przedsiębiorstwom. A dzięki unijnym środkom to rynek duży i ciągle rośnie. W efekcie małe firmy będą miały więcej zamówień, które są finansowo bezpieczne. A polska gospodarka będzie się szybciej rozwijać. Bo to przecież sektor MŚP wytwarza prawie połowę polskiego PKB.