Wielokrotnie w swoich wypowiedziach publicznych sygnalizowałem, że w Polsce zbyt mała część pieniędzy jest przeznaczana na badania i rozwój. Ostatni raport Najwyższej Izby Kontroli na temat wykorzystania środków publicznych na naukę pokazał, że rzeczywistość jest jeszcze gorsza niż myślałem.

REKLAMA
Otóż problemem jest nie tylko to, że w Polsce na badania i rozwój przeznacza się ok. 0,74 % PKB, podczas gdy średnia w Unii Europejskiej to 2 %. Raport NIK-u pokazał bowiem, że nawet ta niewielka część środków jest wykorzystywana w sposób nieefektywny. Mówiąc wprost: na badania naukowe wydajemy znacznie mniej niż państwa zachodnie, zaś te pieniądze, które przeznaczamy na ten cel, w dużej mierze marnotrawimy.
Przykładowo, zaledwie co dziesiąty projekt badawczy finansowany w 2009 roku przez Ministra Nauki służył przeprowadzeniu badania, które miałoby zastosowanie w praktyce. Dane z 2010 roku są jeszcze bardziej niepokojące. Okazuje się bowiem, że 2 lata temu jedynie 0,7 % środków Ministerstwa przeznaczonych na finansowanie nauki zostało przeznaczone na strategiczne programy badawcze i rozwojowe.
W Polsce prowadzi się więc liczne badania naukowe, które mają tę drobną wadę, że są nikomu do niczego niepotrzebne. Właściwie można powiedzieć, że korzyść z polskich badań naukowych mają jedynie dwie grupy osób. Są to właściciele firm cateringowych, które dostarczają ciepłe posiłki na konferencje naukowe oraz wydawcy czasopism naukowych. Wyjaśniam, że nie są to oczywiście wydawcy renomowanych periodyków zagranicznych, gdyż w tych średnia liczba publikacji naukowców zatrudnionych w polskich szkołach wyższych w przeliczeniu na jednego pracownika wahała się od 0,1 do 0,5 rocznie w zależności od kontrolowanej szkoły.
Oczywiście długo można byłoby jeszcze wymieniać listę zaniedbań polskiego systemu nauki i szkolnictwa wyższego. Rzecz jednak w tym, by zaproponować konstruktywne rozwiązania, a właśnie takie przedstawiliśmy miesiąc temu na Kongresie Małych i Średnich Przedsiębiorstw w Krakowie. Zapowiedzieliśmy wprowadzenie mechanizmu, który pozwoli na urynkowienie grantów i dotacji naukowych. Ruch Palikota domaga się tego, by przyjąć regułę, aby każdy naukowiec ubiegający się o dotację na badania naukowe musiał przekonać przedstawicieli biznesu, by sfinansowali jego projekt co najmniej w 1/4. Tylko w ten sposób przekonamy naukowców do tego, by proponowali projekty, które przyczynią się do czegoś więcej niż do zorganizowania spotkania towarzyskiego w trakcie konferencji naukowej.