W Krakowie od 2010 r. istnieje ośrodek hotelowo-konferencyjny „Zielony Dół”, w którym zatrudnienie znajdują osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne. Placówka, w której osobom zagrożonym wykluczeniem społecznym stworzono szansę na godne życie była powodem do dumy dla Krakowa i całego województwa małopolskiego. Niestety wojewoda Jerzy Miller jednym podpisem odebrał cierpiącym na schorzenia psychiczne szansę na prawdziwą terapię i nadzieję na wyjście z choroby.

REKLAMA
Dla biurokratów z Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego sprawa była nadzwyczaj prosta. W 2010 r. zawarta została czasowa umowa na wynajem terenów ośrodka „Zielony Dół” przez przedsiębiorstwo społeczne Laboratorium Cogito. W 2013 r. umowa wygasła, w związku z czym małopolscy urzędnicy rozpisali przetarg na najem zespołu obiektów tego ośrodka. W decyzji tej powołano się oczywiście na odpowiednie paragrafy ustaw i licznych regulaminów wewnętrznych. Z końcem lipca tego roku wojewoda Miller uroczyście podpisał ogłoszenie o konkursie na prowadzenie ośrodka. Tym samym, biurokraci mogli nareszcie zapaść w spokojny sen.
Ta urzędnicza drzemka została jednak poważnie zakłócona przez stanowcze protesty organizacji społecznych. Decyzja Wojewody skazuje bowiem osoby zatrudnione w ośrodku „Zielony Dół” na utratę pracy i nawrót choroby. W rozpisanym przez wojewodę konkursie mogą bowiem wziąć udział tylko i wyłącznie organizacje pożytku publicznego, tymczasem prowadząca do tej pory ośrodek spółka Laboratorium Cogito nie ma takiego statusu.
Oprócz środowisk obywatelskich zastrzeżenia zgłaszali też prawnicy, w których zgodnej opinii wojewoda nie miał obowiązku rozpisywać przetargu na prowadzenie ośrodka „Zielony Dół”. Mógł on bowiem przedłużyć umowę z dotychczasowym najemcą, który zastępował niewydolne państwo w prowadzeniu terapii dla osób cierpiących na schorzenia psychiczne.
Zamiast tego wojewoda zdecydował się opublikować regulamin konkursu skierowanego do wąskiej grupy podmiotów, gdzie postawił zaporowe warunki ewentualnego najmu. Jest więc bardzo prawdopodobne, że konkurs nie zostanie rozstrzygnięty, skutkiem czego ośrodek „Zielony Dół” trafi koniec końców do jakiegoś dewelopera. Zagrożenie to jest naprawdę poważne, gdyż niedawno krakowski magistrat zaproponował zmianę przeznaczenia terenów ośrodka z „usługowych” na „budowlane”.
Wobec takich faktów nie można było przejść obojętnie. Nie godząc się z decyzją wojewody skierowałem pismo interwencyjne do Jerzego Millera, w którym domagałem się jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy może zagwarantować, iż osoby cierpiące na poważne schorzenia, które są zatrudnione w ośrodku Zielony Dół nie utracą pracy. Wojewoda po długim czasie milczenia, przyciśnięty do muru, w końcu odpowiedział, iż zatrudnienie osób z zaburzeniami psychicznymi nie jest jego sprawą.
Wystąpiłem również do premiera Donalda Tuska, by z uwagi na konieczność poszanowania podstawowych zasad państwa prawa, przejął osobisty nadzór nad postępowaniem toczącym się w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim. Niestety premier zajęty wewnętrznymi walkami w swojej partii oraz komentowaniem plotek o dymisjach kolejnych ministrów, wciąż nie wykazał zainteresowania problemem.
Dlatego też, korzystając z platformy portalu „natemat.pl” raz jeszcze apeluję do władz wojewódzkich i premiera, by dowiedli chociaż minimalnej wrażliwości społecznej i nie skazywali osób zatrudnionych w „Zielonym Dole” na trwałe wykluczenie społeczne.