Przed miesiącem rozpocząłem w Krakowie akcję zbierania podpisów pod apelem do Premiera Tuska o utworzenie w ramach nowej perspektywy finansowej UE specjalnego programu operacyjnego dla największych polskich miast. Miałby on dysponować budżetem na poziomie 10 miliardów euro. Przykładowo, dla Krakowa oznaczałoby to około 10 miliardów złotych na inwestycje metropolitarne. Założyliśmy wtedy ambitnie, że w miesiąc zbierzemy 10 tys. podpisów. Udało się. Dzisiaj apel podpisany przez 10,5 tys. krakowian trafił na biurko Premiera Donalda Tuska. Wzorem Krakowa, podpisy pod naszym apelem zbierane są już w innych dużych polskich miastach.

REKLAMA
Przez dobrych kilka lat mieszkańcy Krakowa, organizując inicjatywy obywatelskie, walczyli o to, żeby wreszcie ruszyła budowa wschodniej obwodnicy miasta – koszt: prawie miliard złotych. Sam napisałem w tej sprawie mnóstwo pism i odbyłem dziesiątki kuluarowych rozmów z kolejnymi ministrami. To kropla w budżecie centralnym, ale dla budżetu miasta wydatek nierealny. Udało się dopiero przed kilkoma miesiącami – inwestycja trafiła na rządową listę. Ale takich kosztownych, a zarazem niezbędnych miastu inwestycji jest o wiele więcej. 10 km metra – 6 miliardów złotych. Północna obwodnica – 1,2 mld. Trzy nowe linie tramwajowe – prawie miliard. Trasa Zwierzyniecka z tunelem pod Wzgórzem Św. Bronisławy – blisko 2 miliardy. A to tylko kilka przykładów. Na żadną z tych inwestycji w najbliższych latach Kraków nie ma szans bez zewnętrznego wsparcia. Tak samo jest w innych dużych polskich miastach. Świetnym przykładem jest warszawskie metro, które nie miałoby szans powstać bez środków unijnych i z budżetu centralnego.
W poprzedniej perspektywie finansowej sporo wydano na infrastrukturę – i słusznie. Ale nie w miastach, tylko na połączenia między miastami: ekspresówki i autostrady. Całkiem sporo, bo aż 13 miliardów euro, zostało przeznaczone dla polskiej wsi – bo istniał dla niej specjalny program operacyjny. Niestety, polskie metropolie nie dostały dużego zastrzyku unijnych pieniędzy. A jest on im niezbędny. To niepodważalny światowy trend – miasta są motorem rozwoju gospodarczego. To miasta wytwarzają 80% światowego PKB. Niepodważalny jest też inny fakt: polskie miasta są niedoinwestowanie. Sytuacji nie poprawia konieczność płacenia „janosikowego”, czyli obowiązkowej daniny największych samorządów na rzecz tych biedniejszych. „Janosikowego” nie jest w tej chwili w stanie udźwignąć nawet najbogatszy polski region. Żeby spłacić tę daninę, Mazowsze musi zaciągać kredyty.
Miesiąc temu ruszyliśmy namawiać do tego pomysłu mieszkańców Krakowa. Ustawiliśmy stoliki w najbardziej ruchliwych punktach miasta. Staraliśmy się dotrzeć wszędzie. Rozmawialiśmy z krakowianami w parkach, pod apelem można się było podpisać na krakowskim Festiwalu Pierogów i na Coke Live Music Festival. Nie było trudno – spotkaliśmy się z bardzo pozytywnymi reakcjami. Efektem jest 10,5 tysiąca podpisów. Dziś dostał je razem z apelem Premier. Teraz ruch po jego stronie.