Dziś wysłuchaliśmy expose ministra spraw zagranicznych. Zgadzam się z tym, co usłyszałem, jeśli chodzi o główne kierunki polityki zagranicznej przedstawione przez Radka Sikorskiego. Ale wielu wątków mi w tym godzinnym wystąpieniu brakowało, a do kilku moim zdaniem ważnych tematów minister odniósł się zbyt lakonicznie.

REKLAMA
Dobrze, że Sikorski sporo czasu poświęcił potrzebie głębszej integracji wewnątrz Unii Europejskiej. Dobrze, że słowo „federacja” pojawiało się wielokrotnie. Ale nie można było oprzeć się wrażeniu, jakby minister za każdym razem to słowo wypowiadał z pewnym lękiem, jakby mówienie o zacieśnianiu współpracy krajów UE miało trochę charakter „tłumaczenia się” z czegoś niepopularnego. Tymczasem moim zdaniem federacja i pogłębiona integracja to jedyna szansa na przezwyciężenie kryzysu politycznego i gospodarczego w UE. Powinniśmy to powtarzać stanowczo i bez lęku, bo leży to w naszym interesie. Musimy mówić o tym głośno tym bardziej, że w Europie pojawiają się mocne tendencje dezintegracyjne. Bo czymże innym są słowa Sarkozy’ego o potrzebie renegocjacji Schengen czy van Rompuy’a, że „państwa, które mają wspólną walutę powinny razem podejmować decyzje”. To ostatnie oznacza przecież de facto sankcjonowanie Europy dwóch prędkości, w której Polska będzie państwem członkowskim drugiej kategorii. Do czego dopuścić nie możemy.
Kilka zdań minister poświęcił USA, ale ani słowa krajom dalekiego wschodu, strefy Pacyfiku. Tymczasem nasz największy pozaeuropejski sojusznik jako mocarstwo traci na znaczeniu. W aspekcie gospodarczym, politycznym, technologicznym i militarnym ciężar przesuwa się dziś na kraje azjatyckie. Nic dziwnego – w Azji mieszka ponad połowa ludności świata, tam wytwarzane jest prawie 30% światowego PKB. Dostrzegają to Stany Zjednoczone, politykę zagraniczną i obronną orientując coraz bardziej w kierunku strefy Pacyfiku, kosztem strefy europejskiej. Polski MSZ – tak można wnioskować na podstawie expose – nie ma jasnego, klarownego pomysłu co do tego obszaru.
Tego mi właśnie w wystąpieniu Radka Sikorskiego najbardziej brakowało – wyrażonej explicite, całościowej strategii w kluczowych dla polskiej polityki zagranicznej kwestiach. Nie tylko w sprawie rosnącej roli krajów dalekiego wschodu. Również w kwestii odbudowującej swoją pozycję Rosji czy celów i kryteriów polskiego zaangażowania w zagraniczne misje wojskowe. I to chyba najpoważniejszy zarzut do dzisiejszego expose. Bo – jak powiedział kiedyś znakomity amerykański dyplomata, Henry Kissinger –
"Jeżeli nie wiesz, dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."