Długo wyczekiwana i budząca ogromne emocje mediów rekonstrukcja nastąpi „w najbliższych dniach”. Jak zapowiada premier, „nie chodzi o personalia”. Trudno się nie zgodzić. Donald Tusk znalazł się w paradoksalnej sytuacji. Sam jest w pierwszej trójce najgorzej ocenianych ministrów – Rostowski wyprzedza go o zaledwie 1, a Mucha – o 2 punkty procentowe (CBOS, 5.11.2013). W październikowym sondażu TNS Polska aż 73% Polaków źle ocenia pracę samego premiera. Wydaje się więc, że rekonstrukcja miałaby sens, wyłącznie wtedy, gdyby wymienić szefa rządu. Ale samego siebie Tusk wymienić nie może. Zadanie, które postawił przed sobą Premier, jest więc z założenia niewykonalne.

REKLAMA
Jak zapowiada Donald Tusk, ta rekonstrukcja będzie miała „głębszy wymiar”. Tak właśnie powinno być. Bo „nie chodzi o personalia”, a przynajmniej nie wyłącznie. Warto zapytać, co się zmieni, jeśli Nowaka zastąpi Kowalski, Muchę – Nowakowska, a Rostowskiego – Wiśniewski. Niewiele. Nawet najbardziej kompetentni ministrowie potrzebują dobrego szefa. Bez dobrego szefa wszystko się sypie. A Tusk nim z całą pewnością dziś nie jest. Szef, który się wypalił i któremu brakuje energii nie jest w stanie inspirować i motywować nawet najbardziej kompetentnych podwładnych. Gruntowna wymiana ministrów ma sens wtedy, kiedy przyczyna problemów leży w samych ministrach. Tymczasem dziś problemem jest przede wszystkim szef.
Rekonstrukcja, zdaniem premiera, jest po to, żeby „przebudować pewne priorytety” i „dać nowej energii”. Słusznie, tylko kolejność niewłaściwa. Rekonstrukcja to wymiana nazwisk. Ale przecież „nie chodzi o personalia”, tylko o działalność całego rządu. Wymiana nazwisk powinna być rzeczą wtórną. Najpierw zadania, potem ludzie. Najpierw Tusk musiałby skończyć z polityką ciepłej wody w kranie i pozorowanymi działaniami. Rekonstrukcja powinna być konsekwencją ogłoszenia programu śmiałych reform, przede wszystkim w sferze gospodarki. Wtedy rzeczywiście mogłoby się coś zmienić. Wtedy mogłoby się udać.
Czy się uda? Wątpię. Kiedy patrzę na Donalda Tuska, widzę człowieka wypalonego i zmęczonego. Człowieka, dla którego władza jest celem samym w sobie, a jego działania są motywowane niemal wyłącznie względami PR-owskimi. Myślę, że tego konkretnego premiera to konkretne zadanie w tym konkretnym momencie przerasta. Choć, szczerze mówiąc, chciałbym się mylić.

PS. Wszystkie cytaty pochodzą z wczorajszych wypowiedzi Donalda Tuska, z Pułtuska.