Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż Jarosław Kaczyński na dobre powrócił już ze swojej chwalebnej wyprawy na Ukrainę, w trakcie której przekonywał naszych wschodnich sąsiadów, by jak najszybciej przystąpili do znienawidzonej przez niego Unii Europejskiej.
REKLAMA
O ile jednak Ukraińcom Prezes zaproponował drogę na Zachód, o tyle Polakom Jarosław Kaczyński regularnie przedstawia pomysły tak populistyczne, iż nie daliby im wiary nawet najwierniejsi białoruscy wyborcy Aleksandra Łukaszenki.
Tuż po powrocie do Polski Jarosław Kaczyński stwierdził, iż wie „jak uruchomić bilion złotych na program inwestycji”. Szkoda, że tej tajemnej wiedzy nie posiadał w latach 2006-2007, kiedy pełnił urząd premiera. By jednak oddać Prezesowi sprawiedliwość, należy przyznać, iż udało mu się w tamtych czasach znaleźć w państwowej kasie miliony złotych na inwestycje w projekty ojca Rydzyka.
Mimo wszystko należy żałować, iż Jarosław Kaczyński nie zechciał się jak dotąd z nikim podzielić nową biznesową wiedzą, którą najprawdopodobniej zdobył na wiecu w Kijowie. Chociaż Prezes zachował dla siebie informacje o tym, gdzie są ukryte setki miliardów złotych, to jednak ochoczo podzielił się z wyborcami swoimi podejrzeniami na temat licznych spisków i afer.
W ramach debaty o emeryturach, Prezes kategorycznie stwierdził, iż „OFE było największym oszustwem, jakiego dopuszczono się w ciągu ćwierćwiecza”. Kilkanaście minut później najwyraźniej zmienił zdanie, gdyż zagłosował przeciwko rządowym propozycjom wymierzonym w OFE.
Najwierniejsi wyborcy PiS-u czuli się zapewne trochę zdezorientowani taką postawą swojego lidera. Skoro jednak Prezes uznał, iż system emerytalny oparty m.in. na środkach zgromadzonych przez OFE jest jednocześnie dobry i niedobry, to wyznawcy Jarosława Kaczyńskiego stwierdzili, iż tak zapewne musi być. Każda wiara jest bowiem pełna paradoksów, a pamiętać należy, iż dogmat o nieomylności Prezesa stanowi fundamentalny element PiS-owskiego credo.
Ci najwytrwalsi spośród wyznawców Prezesa zgromadzili się 2 dni temu przed Pałacem Prezydenckim z okazji 44-tej miesięcznicy katastrofy smoleńskiej. Jarosław Kaczyński wezwał wówczas swoich wiernych do tego, by trwali w prawdzie i bronili Ojczyzny. Prezes zapomniał tylko wspomnieć, iż to on sam oraz jego partia są największymi zagrożeniami dla tych dwóch wartości. To przecież powielanie kłamstw (określanych w PiS-ie mianem blefu) „ekspertów” zespołu Macierewicza jest najlepszą drogą do podpalenia Polski.
Swoją drogą jeśli Antoni Macierewicz ze swoim zespołem w końcu wznieci w Polsce pożar, to faktycznie do odbudowy ojczyzny będą potrzebne te biliony złotych, o których śnił Prezes Kaczyński. Lepiej więc zrobić wszystko co możliwe, by sny Jarosława nigdy się nie ziściły.
