Jarosław Kaczyński, pomysł na liwkidację funduszo kościelnego i dobrowolne przekazywanie 0,3% podatku na związki wyznaniowe nazywa "atakiem na Polskę". Ale mniejsza już z bzdurnym założeniem, że Polak musi być Katolikiem, a Polska musi być Katolicka. Tak naprawdę ważne są pieniądze. A tych Platforma dała za mało, by zaspokoić kościelny apetyt.
REKLAMA
Pod koniec zeszłego roku, wypowiedź rzecznika Episkopatu ks. Józef Klocha sugerowała, że kosciół pogodził się już z faktem, że finansowany z budżetu państwa Fundusz Kościelny to przeżytek.
Strona kościelna proponuje likwidację Funduszu Kościelnego i zastąpienie go możliwością dobrowolnego przekazania 1% z PIT na rzecz wybranego Kościoła lub związku wyznaniowego - poinformował rzecznik Episkopatu ks. Józef Kloch.
Mimo to, zaczyna się krzyk, że kosciół będzie pokrzywdzony.
Łatwo to zweryfikować. Nawet zakładając, że tylko 40% polaków jest gotowa oddać 0,3% swojego podatku na kościół - jak wynika z sondażu SMG/KRC Millward Brown, można spodziewać się porównywalnej kwoty z ta którą teraz łożymy wszyscy. Katolicy i nie.
1% proponowany wcześniej przez stronę kościelną to ponad trzykrotnie więcej.
Tak więc atakiem na Polskę nie jest likwidacja Funduszu Kościelnego - z którą kościół jak widać się pogodził - tylko fakt, że więcej pieniędzy, kosztem wpływów do budżetu państwa.
A to wszystko w ramach rekompensaty, za to, że w katolickim - ponoć - kraju, łożyć na kościół pragnie tylko 40% obywateli. Obłęd.
Tak więc nazwijmy rzeczy po imieniu. Jak zwykle impotene PO utrzymuje tak naprawdę Status Quo w relacjach z kościołem - poprawiając samopoczucie niewierzących i niezbyt wierzących, ale finansowo zmieniając niewiele, a natchniony Kaczyński, dla zasady bije na alarm.
A my gorączkujemy się pozorami.
