Danijel Ljuboja rozkładający ręce, wściekający się na niecelne zagrania, opieprzający Kubę Koseckiego w wyjazdowym meczu z PSV Eindhoven. Początek pobytu w Legii mógł dać trochę argumentów malkontentom, którzy mówili: „Gwiazdorek, przyjechał nachapać się trochę kasy na starość”. Albo: „Chwilę pokopie, połamie się, pokaprysi i odejdzie”.
REKLAMA
I choć ma swoje przywary, jego transfer był bez wątpienia strzałem w dziesiątkę. Że na boisku daje drużynie wiele, że czaruje techniką, że świetnie rozumie się z Miro Radoviciem – to widzą i wiedzą wszyscy. Ale niektórych rzeczy nie widać na pierwszy rzut oka.
Warszawa, Łazienkowska, 16 lutego. Rozgrzewka przed meczem 1/16 LE ze Sportingiem. Ljuboja przez kilka minut rozmawia z Kubą Rzeźniczakiem. Parę chwil później to samo z Michałem Żyro. Na koniec po przyjacielsku obejmuje za szyję Janusza Gola, wymieniają uwagi. To szczegóły, detale – powie ktoś. Racja.
Warszawa, Łazienkowska, 16 lutego. Rozgrzewka przed meczem 1/16 LE ze Sportingiem. Ljuboja przez kilka minut rozmawia z Kubą Rzeźniczakiem. Parę chwil później to samo z Michałem Żyro. Na koniec po przyjacielsku obejmuje za szyję Janusza Gola, wymieniają uwagi. To szczegóły, detale – powie ktoś. Racja.
Tyle, że właśnie takie szczegóły mówią bardzo wiele o atmosferze i pokazują, że Ljubo naprawdę zżył się z drużyną, że się z nią utożsamia. Że mu po prostu zależy. Zresztą potwierdziło się to w samym meczu z SCP – gość, który większość zimy się leczył i miał nie być gotowy do gry, walczy w trudnych warunkach na 100% i to z niezłym skutkiem. Budujące.
Poza tym nawet dla legionistów, którzy w piłkarskim życiu już trochę widzieli, rady faceta z doświadczeniem takim, jak Ljuboja czy Żewłakow muszą znaczyć dużo, a ich obecność – dodawać pewności.
Jasne, nie można tego przeceniać. Sama atmosfera czy zaangażowanie Ljuboji nic nie da, bo funkcjonować muszą przede wszystkim sprawy sportowe. Ale w Legii, w której było wiele przypadków świetnych piłkarzy rozkładających drużynę, to szczególnie ważne. Zwłaszcza w kontekście przyjścia kolejnego zawodnika „z nazwiskiem”.
Ukłony
Tomasz Cirmirakis
Michał Polakowski
Tomasz Cirmirakis
Michał Polakowski
