Jak donosi Rzeczpospolita, Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zapowiedziała rozpoczęcie prac nad regulacjami które ograniczą ekologom możliwość wypowiadania się w sprawach inwestycji, których realizacja będzie wiązać się z koniecznością przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko. Otóż GDOŚ chce, by do złożenia swoich uwag odnośnie inwestycji co do których istnieje ryzyko, że mogą negatywnie wpłynąć na środowisko, mogłyby być uprawnione tylko organizacje, które… działają co najmniej rok. Tak oto jedyną z głównych kompetencji odnośnie składania uwag będzie czas jaki upłynął od momentu rejestracji organizacji w odpowiednim urzędzie a nie uzasadnienie merytoryczne, posiadane ekspertyzy czy też doświadczenie ekspertów składających odpowiednie dokumenty.
Odebrać głos ekologom
REKLAMA
Zafundujemy sobie krok wstecz jeśli chodzi o rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Zamiast tworzyć więcej możliwości do wyrażenia opinii o kluczowych inwestycjach, planuje się wprowadzenie kolejnych ograniczeń. A przecież demokracja polega na tym, że każdy może wyrazić swoje zdanie, czemu więc nie stworzyć takiej opcji każdej z zainteresowanych stron? Tu oczywiście brakuje logicznego wyjaśnienia. Pojawia się natomiast komentarz:
I znów uogólnienia wzięły górę nad rzeczową argumentacją. A może po prostu urzędnicy boją się, że ekolodzy są lepiej od nich obeznani w literze prawa krajowego i unijnego?
Tymczasem możliwość wypowiadania się , udziału w konsultacjach społecznych, dostęp do informacji powinien być uniwersalnym prawem każdej obywatelki i każdego obywatela naszego kraju, a nie przywilejem ograniczonej grupy. W Polsce i tak, zbyt rzadko korzystamy z możliwości wypowiadania się w sprawach ekologii. Nieliczne przykłady np. mobilizacja w obronie Doliny Rospudy, czy zbiórka 250 tys. podpisów pod inicjatywą obywatelską na rzecz zmian w prawie, które umożliwią ułatwienie procedur tworzenia i powiększania parków narodowych, są ciągle wyjątkami potwierdzającymi regułę. A szkoda bo przykłady na to jak może działać społeczeństwo obywatelskie mamy na wyciągnięcie ręki. Korzystając z możliwości udziału w konsultacjach transgranicznych oceny oddziaływania na środowisko polskiego programu jądrowego, mieszkańcy krajów sąsiadujących z Polską wysłali do polskiego rządu tysiące uwag. Swoje zastrzeżenia zgłosiły nie tylko organizacje pozarządowe ale i zwykli mieszkańcy, których zdrowie i życie może zostać narażone w przypadku awarii reaktora.
Wróćmy na rodzime podwórko. Wycinka drzew w warszawskim Parku Krasińskich wzbudziła wiele kontrowersji wśród mieszkańców Stolicy. Oburzenie wzięło się z braku informacji, pokrętnych tłumaczeń i ignorowania głosów sprzeciwiających się wycince. Po serii protestów, zebraniu setek podpisów i zaalarmowaniu mediów, Ministerstwo Kultury zobowiązało się do przeprowadzenia kontroli pozwoleń na wyrąb drzew oraz ich realizacji. Drzew już nie da się uratować, ale dla mnie konsekwencja i determinacja w działaniu grupy obrońców Parku Krasińskich jest już dużym sukcesem ruchu obywatelskiego. Czyli jednak da się!
Szanowne Panie i Panowie z Głównej Dyrekcji Ochrony Środowiska – apeluję o rozsądek.
Kasia Guzek
