Czytając komentarze, które pojawiły się pod naszymi pierwszymi postami miałem mieszane uczucia. Znów widzę dobrze mi znane slogany, zasłyszane i bezmyślnie powtarzane frazesy, wyjęte z kontekstu fakty i generalnie, dominujący, jeden wielki bluzg na ekologów. Nie rusza mnie to już szczególnie bo wiem, że większość tych słów wynika po prostu z braku elementarnej wiedzy o ekologii, działaniu organizacji pozarządowych i braku refleksji nad tym co słyszy się w mediach.

REKLAMA
Zapewniam was, że w 30 sekundach newsa radiowego czy 1 – 2 minutowym newsie w TV nie da się opisać tak skomplikowanych zjawisk jak zmiany klimatu czy GMO. Jeśli większość wiedzy tych najmocniej bluzgających pochodzi z mediów (a pewnie tak jest) to nie dziwi mnie to, iż ciągle czytam te same, obraźliwe, nieprawdziwe i krzywdzące komentarze. Nic to. Na szczęście pojawiły się też perełki nadziei – głosy ludzi, którzy starają się zrozumieć po co robimy to co robimy. Oni wiedzą, że nie wszystko co mówi biznes, politycy i media to prawdy objawione, w które można bezkrytycznie wierzyć. Po latach pracy w Greenpeace zdaję sobie sprawę, że wszystkich nie przekonamy ani do naszych celów ani do metod jednak jeszcze spróbuję, a nuż się mylę.
Oto kilka od lat najczęściej powtarzanych frazesów:
Frazes nr.1 - „bardziej zależy wam na kwiatkach i żabkach niż na ludziach” – a konkretnie? Pytam ponieważ słyszę ten zarzut często ale prawie nigdy nie idzie za tym żaden konkret. „Prawie” bo czasem przytaczana jest tu na dowód Rospuda. Przypomnę więc raz jeszcze – obwodnica Augustowa nie mogła powstać w kształcie w jakim ją zaplanowano gdyż było to nielegalne w świetle prawa polskiego i europejskiego. Potwierdził to Naczelny Sąd Administracyjny i Komisja Europejska. Ktokolwiek twierdzi inaczej albo nie doczytał albo świadomie mija się z prawdą. Nawet gdyby w 2007 r. nie było tam nas, droga by nie powstała. Gdyby posłuchano nas wcześniej, bez całej tej zadymy wokół, Augustowianie mieli by już obwodnicę prowadzącą dokoła Doliny, taką jaka właśnie powstaje. Przypomnę, że długo przed obozem w Dolinie Rospudy można było zatrzymać tę szaleńczą inwestycję lub przynajmniej wybudować w Augustowie kładki dla pieszych. Ówczesny burmistrz nie zrobił tego ale miał czelność mówić, że ludzie na ulicach miasta giną pod kołami tirów przez ekologów.
Zależy nam zarówno na ludziach, jak i na przyrodzie. Od zawsze twierdzimy, że rozwój ekonomiczny, dobrostan społeczeństwa i ekologia mogą iść w parze. Tak jest w wypadku wszystkich naszych kampanii. Weźmy np. GMO – uprawy roślin transgenicznych nie tylko są szkodliwe dla środowiska (zwiększone zużycie pestycydów, monokultury ograniczające bioróżnorodność) ale prowadzą również do uzależnienia rolników od korporacji sprzedających ziarna i środki ochrony roślin. Te pierwsze drożeją z roku na rok, a tych drugich co roku używać trzeba coraz więcej, co zwiększa koszty rolników. Z czasem nie mogą oni już wycofać się z upraw GMO, gdyż centrale nasienne też są wykupywane przez firmy biotechnologiczne. Tak jest już w USA. Opowiadali o tym w tamtym roku amerykańcy rolnicy, którzy odwiedzili polski sejm - http://www.greenpeace.org/poland/pl/wydarzenia/polska/Koniec-rolnictwa-jakie-znamy---ostrzeenie-z-USA/ . Czy zatem zależy nam tylko na roślinkach? Nie. Zależy nam na tym by ludzie, którzy produkują żywność, którą spożywany mogli dostarczać nam zdrowe i tanie produkty i nie chcemy byśmy wszyscy byli królikami doświadczalnymi koncernów Bio-Tech.
Następny przykład – Puszcza Białowieska. Przez lata staraliśmy się by ten unikalny, ostatni taki las w Europie został objęty większą ochroną. Zdając sobie sprawę z tego, że w puszczańskich gminach jest masa ludzi „żyjąca z lasu” od początku zaznaczaliśmy, że zwiększenie ochrony Puszczy nie powinno odbywać się ich kosztem. Stąd propozycje aby drewno pozyskiwane z PB przeznaczone było na lokalne potrzeby i aby lokalna ludność miała prawo korzystania z tzw. runa leśnego – grzybów, jagód, itd. Jako, że w wypadku poszerzenia Parku Narodowego, prawo wymaga, zgody lokalnych samorządów, kilka lat temu minister środowiska, zdeterminowany by powiększyć obszar Białowieskiego Parku Narodowego postanowił przekonać do tej decyzji 3 lokalne gminy, oferując im ponad 100 mln złotych na rozbudowę infrastruktury turystycznej. Mowa o gminach, których roczne budżety wynoszą po kilka milionów. I co? Propozycję odrzucono bo zbliżały się wybory samorządowe i władze gminne bały się reakcji mieszańców. 100 baniek przepadło. W krajach zachodniej Europy, taki park i wpływy z turystyki to byłaby żyła złota. U nas zdecydowano zachować status quo i dalej traktować ten las jako fabrykę drzew. Ludzie dalej klepią biedę zbierając grzyby i chrust. I kto tu nie zadbał o ludzi?
Te przykłady mógłbym mnożyć ale nie chcę was zamęczać tekstem na 20 stron. Więc jadę dalej.
- Frazes numer 2 – „działacie w imieniu obcych rządów, jesteście agentami Rosji/USA” – to mnie zawsze bawi bo koledzy z rosyjskiego Greenpeace słyszą, że są agentami Ameryki, ci z USA, że agentami Rosji. My w Polsce byliśmy już na usługach Niemców, Rosji, USA a nawet Szwedów, bo postulowaliśmy ograniczenie połowów w Bałtyku, co rzekomo godzi w polskie rybołówstwo i działa na korzyść rybaków szwedzkich. Jakieś konkrety? Dowody? Nigdy o takich nie słyszałem. Jak dla mnie to działa tu zasada „jak się chce psa uderzyć, to kij się zawsze znajdzie.
- Frazes numer 3 – „zależy wam tylko na kasie, jak dostaniecie haracz to odstępujecie od protestu”. Znów niepoparta ŻADNYM przykładem bzdura powtarzana z ust do ust. Owszem, słyszałem o kilku takich sytuacjach w Polsce na przestrzeni ostatnich lat ale były to marginalne, pojedyncze przypadki, które rzucają cień na setki organizacji pozarządowych, które nigdy nie miały nic wspólnego z finansowymi przekrętami. Oczywiście Greenpeace jest tu ofiarą własnej rozpoznawalności. W oczach opinii publicznej często wszystkie tzw. zielone NGO’s są wrzucane do jednego worka pod nazwą „ekolodzy”, a to z kolei kojarzy się z Greenpeace. I choć nasz system finansowania jest jednym z bardziej przejrzystych wśród organizacji pozarządowych, dostaje się nam. Tu dwa słowa o tym finansowaniu – Greenpeace nie pobiera pieniędzy od firm, sponsorów, funduszy rządowych czy dotacji unijnych. Utrzymujemy się z datków indywidualnych darczyńców, którzy podpisują polecenie przelewu i raz na miesiąc z ich kont na nasze przekazywana jest zadeklarowana kwota. Z reguły niewielka ale w sumie, biorąc pod uwagę, że w Polsce takich darczyńców mamy już ok. 10 tys. a na świecie ok. 3 mln, wystarczająca by utrzymać organizację i prowadzić nasze kampanie. Dzięki tej metodzie finansowania Greenpeace pozostaje niezależny od nacisków polityków czy firm. I tyle. Kropka. W Greenpeace NIGDY, przez 40 lat istnienia organizacji nie było finansowej afery. Jeśli ktoś ma tu nam coś do zarzucenia to proszę o konkrety albo niech zamilknie na wieki.
Jest jeszcze jeden zarzut – że jesteśmy nieefektywni i nasza praca jest jedynie zabawą długowłosych hipisów. Odpowiem na to tak - czy wyobrażacie sobie dziś, w 2013 roku aby ktoś przeprowadził otwartą próbę jądrową. Chyba nie, co? Jeszcze przed kilkunastu laty było to normalne i właśnie dzięki m.in. działaniom Greenpeace dziś nie oglądamy grzybów atomowych nad malowniczymi wysepkami na Pacyfiku. Czy wyobrażacie sobie by dziś by firmy chcące pozbyć się swoich odpadów zapakowały je na statek i wyrzuciły na środku morza. Chyba nie, co? Itd, itd, itd. Te przykłady można by mnożyć. Poniżej lista zaledwie kilku najważniejszych osiągnięć Greenpeace:
1. Wprowadzenie światowego zakazu komercyjnego połowu wielorybów w1986 roku
2. Wprowadzenie ogólnoświatowego zakazu składowania odpadów na dnie morza - 1993 rok.
3. Wprowadzenie 50-letniego moratorium na eksploatację zasobów naturalnych Antarktydy
4. Konwencja z Bazylei, zabraniająca wywozu toksycznych śmieci z krajów OECD do Trzeciego Świata - 1989
5. Wprowadzenie 50% ograniczenia użycia gazów powodujących niszczenie warstwy ozonowej - Montreal 1987
6. Ograniczenie testów broni nuklearnej i całkowite wstrzymanie testów w przypadku niektórych krajów - np. Francja.
Ciężko mi sobie wyobrazić by ktoś dalej uważał, że takie organizacje jak Greenpeace są zbyteczne. Jeśli tak, to chyba nie ma już sposobu na przekonanie takiego osobnika. Podejmę jednak to wyzwanie. Te przykłady powyżej to tylko kilka najczęściej powtarzanych frazesów i zarzutów. Jest ich więcej i tłumaczeniu ich między innymi ma służyć w moim zamyśle ten blog.
Jacek Winiarski