Wielkimi krokami zbliża się data rozpoczęcia Szczytu Klimatycznego (COP19) w Warszawie. W listopadzie do stolicy zjadą delegaci z całego świata, by wspólnie negocjować podwaliny pod przyszłą umowę, która od 2015 roku ma zastąpić wygasający niebawem protokół z Kioto, określający limity na emisje gazów cieplarnianych. Obecnie to jedyne globalne narzędzie do walki z postępującymi zmianami klimatu. Niestety w ilości emisji tak się zagalopowaliśmy, że obecnie szanse na to by pomóc klimatowi działając jedynie lokalnie wydają się być znikome. Zatem jedyna nadzieja w globalnym porozumieniu, w którym obowiązywać będą wiążące i ambitne cele dotyczące redukcji emisji gazów cieplarnianych.
Szczyt antyklimatyczny
REKLAMA
Co jeśli nowe porozumienie nie zostanie podpisane? Hulaj dusza piekła nie ma. Każdy kraj wolontarystycznie zadecyduje czy będzie działał na rzecz powstrzymania najbardziej katastrofalnych zmian klimatu czy nie. To oczywiście czarny scenariusz. Liczę na to, że w niedalekiej przyszłości nowe porozumienie o sensownych zapisach zostanie podpisane. Moja wiara jednakoż została wystawiona wczoraj przez polski rząd na wielką próbę.
Minister środowiska Marcin Korolec zdecydował się na historyczny krok i do negocjacji zaprosił… przedstawicieli firm, które w bezpośredni sposób są odpowiedzialne za zwiększanie emisji. Partnerstwo polegać ma na wsparciu logistycznym konferencji, w zamian firmy otrzymają „możliwość promocji działań na skalę międzynarodową. To rzeczywiście przełom. Po raz pierwszy w historii, na szczycie klimatycznym obecni będą Ci, którzy tworzą problem nad który w rezultacie dotknie nas wszystkich. Ministerstwo co prawda twierdzi, że firmy zostały starannie wyselekcjonowane pod kątem ich zaangażowania w działania ekologiczne, ale zdaje się być ślepe na fakty. Jeden z partnerów biznesowych, Polska Grupa Energetyczna, nie dość opiera produkcję energii głównie na spalaniu paliw kopalnych, to dodatkowo z kominów elektrowni należących do koncernu wydobywają się toksyczne substancje (tlenki siarki, tlenki azotu i pyły PM2,5 oraz PM10), które w samym tylko 2010 roku doprowadziły do blisko 2 000 przedwczesnych zgonów.
Zastanawiam się jak na tę informację zareagują mieszkańcy Kiribati, których ostatnio odwiedzili z kamerą wysłannicy ministerstwa środowiska kręcąc klip promujący COP19 za blisko ćwierć miliona złotych? Zwykle delegacje małych państw wyspiarskich dzielnie walczą o to by ich głos został wysłuchany, bo to mieszkańcy krajów rozwijających się najdotkliwiej odczują skutki zmian klimatu. Zapewne mieszkańcy wyspiarskiego kraju, który pojawia się na klipie, chcieli by zobaczyć ministra Korolca wspierającego apel krajów wyspiarskich o podjęcie realnych działań na rzecz zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych. Ja też chciałabym zobaczyć jak w praktyce wygląda solidarność klimatyczna. Obawiam się jednak, że podczas warszawskiego szczytu klimatycznego nie będzie nam dane tego doświadczyć.
Kasia Guzek
PS. Wyprzedzając zarzuty oparte na sensacyjnych doniesieniach fantastyki naukowej, jakoby globalne ocieplenie się skończyło, chciałabym odesłać wszystkich zainteresowanych tematem na stronę: naukaoklimacie.pl Grupa naukowców w przystępny sposób wyjaśnia tam zawiłości związane ze zjawiskiem zmian klimatycznych, jednocześnie dokładnie analizując doniesienia medialne w tym temacie.
