List aktywisty Greenpeace z celi w Murmańsku

REKLAMA
Aktywiści Greenpeace, którzy 18 września b.r., na morzu Peczorskim próbowali przeprowadzić pokojowy protest przeciw wydobyciu ropy w Arktyce, nadal pozostają w rosyjskim areszcie. Przebywają tam za czyn, którego nie popełnili. Prawnicy na całym świecie są zgodni – nie ma mowy o popełnieniu przestępstwa piractwa, a pod takim zarzutem ich zatrzymano. Podobną opinię wyraził nawet prezydent Putin.
Mimo to niedługo minie miesiąc od chwili gdy przebywają w celach. Sąd w Murmańsku w ubiegłym i w tym tygodniu, odrzuca jedna po drugiej apelacje prawników, którzy odwołali się od decyzji o przedłużeniu aresztu tymczasowego do 2 miesięcy. Mimo działań dyplomatycznych, akcji solidarnościowych i głosów poparcia z całego świata, nie wiemy jak skończy się ta historia.
A wszyscy trzymamy kciuki by skończyła się wypuszczeniem ich jak najszybciej. Tym bardziej, że warunki w jakich przebywają daleko odbiegają od tego, na co zasługują ludzie, którzy w interesie nas wszystkich popłynęli za koło podbiegunowe, by chronić unikalny, arktyczny ekosystem, tak niezmiernie ważny dla prawidłowego funkcjonowania naszej planety.
Oto list jednego z zatrzymanych do przyjaciół i kolegów w Greenpeace:
logo
Marco Weber Greenpeace
Witajcie, tam na zewnątrz ;-)
Przepraszam za mój słaby angielski, który w piśmie jest nawet gorszy, ale myślę, że zrozumiecie.
Już od 12 dni jestem w celi sam. Nie mam książek, gazet, telewizji ani nikogo z kim mógłbym porozmawiać. Na codziennym spacerze, też jestem sam. Spacerniak ma wielkość 4x5 metrów, otoczony jest betonowym murem, na którego szczycie znajdują się metalowe kraty. Na górze jest dach, więc nawet słońce tam nie dociera.
Jedyny fragment nieba jaki widzę, to skrawek widoczny przez okno w celi, która znajduje się na północnej ścianie budynku. To oznacza, całkowity brak słońca. Dni się dłużą. Główną atrakcją są cotygodniowe wizyty mojego prawnika i konsula. No i wczoraj dostałem po raz pierwszy masę listów z zewnątrz! Hurrrrraaaaaaa.
Agresywne i niesprawiedliwe działanie rosyjskiego rządu i Gazpromu pokazują jak ważne jest by decyzje dotyczące przyszłości Arktyki podejmowano na poziomie globalnym. Nie można tej decyzji zostawić rządom i firmom, które są zaślepione perspektywą wydobycia zasobów i krótkoterminowymi zyskami.
18 września (dzień zatrzymania, przyp. JW.) stanąłem w obliczu perspektywy wylądowania w więzieniu ponieważ jestem głęboko przekonany, że możemy dokonać prawdziwych zmian. MY, ogromna grupa świadomych ludzi z całego świata, którzy są wystarczająco odważni by dbać o los przyszłych pokoleń, gdyż umiemy dostrzec zależność pomiędzy dzisiejszymi działaniami, a naszą przyszłym losem.
Ochrońmy Arktykę, a wraz nią przyszłość ludzkości. Wasze wsparcie i świadomość tego, że postąpiliśmy słusznie, pozwala mi nie załamać się. Niezmiernie dziękuję za miłe słowa, wyrazy solidarności i wszystko co dla mnie robicie.
Jesteście dla mnie nieprawdopodobnie ważni!
Marco Weber
Użyjcie ten list, jeśli uznacie, że może być z niego jakiś użytek.
Nie martwcie się o mnie (na razie)

Marco Weber mieszka w Szwajcarii. Ma 28 lat. Jest członkiem i trenerem sekcji wspinaczkowej w Greenpeace. Prowadzi również małą firmę stolarską. Zawsze uwielbiał się wspinać i już jako dziecko wdrapywał się na każde drzewo i dach w okolicy, aż do chwili gdy jego rodzice zapisali go na zajęcia ze wspinaczki, aby nauczył się jak robić to bezpiecznie i profesjonalnie.
Marco również intensywnie podróżował. Na rowerze do Iranu i z powrotem, do Ameryki Północnej i Południowej, do Azji i do Rosji. W ciągu lat jego ksywka „Curly” (od kręconych włosów), zmieniła się na Crusoe, która lepiej oddawała jego podróżniczego ducha.
Marco uważa, że pokojowe protesty są niezbędne, ważne i właściwe. Jego osobiste, silne poczucie moralności sprawiło, że wyruszył w podróż do Arktyki na pokładzie Arctic Sunrise. Chciał mieć udział w czynieniu tego świata lepszym.