Przy okazji mojego 50-lecia działalności biznesowej zastanawiam się, jak mi się udało prowadzić własne biznesy nieprzerwanie przez 50 lat. Zawsze starałem się robić to, w czym wyrosłem i na czym się znałem. Starałem się to robić rzetelnie i konsekwentnie. Bardzo pomogło mi wsparcie najbliższych, zwłaszcza mojej żony, Elżbiety, która towarzyszy mi już ponad 32 lata. I miałem szczęście, że zawsze lubiłem zajmować się tym, co robiłem, sprawiało mi to radość i satysfakcję, a z czasem stało się moją prawdziwą pasją.
Wyznając tę zasadę, zawsze przywiązywałem wielką wagę do jakości produkowanych przez moje firmy wyrobów. Stosowałem najlepsze dostępne na rynku surowce, sprawdzoną rzemieślniczą technologię produkcji i nigdy „nie majstrowałem” przy recepturach. Zawsze też bardzo rzetelnie informowałem klienta o składzie produktu, co mimo wszystko nie jest zjawiskiem aż tak powszechnym, jak można by przypuszczać.
Było kiedyś takie powiedzenie: wiadro wody i są...lody. Tylko jakie? – z wody, powietrza i kilku chemicznych dodatków nie powstaną dobre lody. Wiedzą o tym już dzieci.
Kilka dni temu, z okazji Dnia Dziecka, jak co roku, gościłem w naszym zakładzie produkcyjnym grupkę pierwszoklasistów. Na początku każdej takiej wizyty Beata, szefowa działu jakości, zadaje dzieciom pytanie: z czego robi się lody? I oto jeden z chłopców w bardzo zdecydowany sposób oświadczył : lody to sama chemia.
Wtrąciłem się osobiście ale nie byłem w stanie malca przekonać. Dopiero gdy zwiedzaliśmy zakład i pokazywałem dzieciom surowce używane w naszym zakładzie do produkcji lodów ( mleko, śmietankę, żółtka jaj, orzechy, bakalie, owoce ), malec nieco zmienił swoją opinię o lodach.
Długo zastanawiałem się, skąd u dziecka takie złe nastawienie do-lubianego przecież przez dzieci- przysmaku. Okazuje się, że jeden z poczytnych dzienników opublikował szokujący artykuł o lodach. W zawodzie jestem od ponad 50 lat i i własną firmę prowadzę już przez lat 50. Ale o takich „cudach” nie słyszałem. Ale skoro czytam, że naukowcy pracują nad hamburgerem z probówki, to już nie wiem, co myśleć o tym świecie i o produkowanej żywności.
Produkowane przez naszą firmę lody mają w swoim składzie śmietankę kremówkę, żółtka jaj, cukier, mleko, bakalie, owoce, kakao, czekoladę, kawę, przyprawy. A tradycyjna rzemieślnicza technologia produkcji opiera się nie na stosowaniu gotowych komponentów i koncentratów ale na długim i pieczołowitym gotowaniu w ogromnych kotłach śmietankowo-cukrowo-jajecznej masy, późniejszym jej chłodzeniu, dodawaniu owoców, bakalii i czekolady i w końcu mrożeniu tak przygotowanej masy.
A sorbety, wymyślone w swym obecnym kształcie przez moją żonę- Elżbietę, która jest ich absolutną fanką, składają się w większości z ręcznie przygotowywanych i obieranych świeżych lub mrożonych owoców.
I jak to się ma do artykułów we wspomnianych dziennikach?
