Ministerstwo Kultury przyznało kasę, po którą aplikowało ponad 2 tysiące firm z sektora Shołbizu - później Gliński wstrzymał wypłaty i zapowiedział ponowną weryfikacje. Od kilku dni zalewa nasze środowisko gigantyczna dyskusja, cytując niektórych „dlaczego Golce dostali 2 mln, dlaczego Kozidrak 800 tys., jej mąż 600tys, Bednarek, Bayer Full po pół miliona itd itd”.

REKLAMA
Ci, którzy dostali, mówią, że to na firmę, na koszty, na długi lub muzyków. Pewnie tak jest. Sam projekt napisany był w taki sposób, że ten, który zarabiał bardzo dużo, dostał bardzo dużo. Ten, który mało – dostał proporcjonalnie mniej. Ot, taka finezyjna konstrukcja, pokazująca de facto kto ile kasy obraca w roku.
Odebrałem też wiele zapytań, czy ja aplikowałem, otóż odpowiadam - nie, nie składałem wniosku.
Ja aplikowałem w maju, zabrakło mi 0,5 punktu do magicznej liczby 75 punktów. To, że mamy World Orchestrę i prowadzimy klub jazzowy na Wilanowie dając prace setkom muzyków rocznie przegrało wówczas z tysiącem innych projektów. Takie życie. Zmęczony tą sytuacją postanowiłem nie brać udziału w tym pościgu.
Patrzę dalej niż ta zima i ten sezon wysypu On-Line (w większości bez zasięgu i oglądalności).
Poświęciliśmy mnóstwo energii na koncerty on-line w Six Seasons w marcu-maju. Z serca-dla Was
Teraz planujemy nowe życie w nadchodzącej nowej muzycznej epoce nie mającej żadnego związku z Shołbizem z przeszłości. Karty rozdane przez Ministerstwo będą w przyszłości powodem do środowiskowych dyskusji i podziałów. Tworząc World Orchestrę przed laty przyświecała mi pewna idea, odległa o lata świetlne od tego co się teraz dzieje. Potrzebuje czasu, aby wrócić na odpowiednie tory. Medytuje, myślę, wysypiam się, czytam, przenoszę studio na wieś, planuje uprawy, badam zagadnienia które zawsze mnie pochłaniały, tylko brak było czasu.
Odnośnie dotacji:
Najsprawiedliwiej i najbardziej ludzko zachował się STOART dając wszystkim swoim członkom po równo, tyle samo pieniędzy, nie patrząc na to kto wspiera partie, a kto nie, kto jest znany, a kto nie jest. Ministerstwo Kultury ma jak widzimy pieniądze, mogłoby podzielić je po równo na wszystkich ze środowiska.
Mamy te same żołądki i jesteśmy w takiej samej dupie, wszyscy. Moim zdaniem, proponowany model „rozdzielenia” pomocy covidovej podzielił muzyków i środowisko w sposób nie do naprawienia w przyszłości. W innych krajach Europy, artyści dostają co miesiąc kasę / pomoc, jak pensje. Nie musza udowadniać, pisać kilometrowych wniosków i żebrać. Aparat ich państwa dobrze wiedzą kto działa w kulturze, przecież od lat wykazują to w umowach, podatkach itd. U nas chodzi o to mam wrażenie, aby jak najmniej z nas kwalifikowało się do pomocy. Kropka
logo
Podsumowując dyskusję na temat dotacji dla branży i całej zadymy wokół tego:
1. Większość znanych mi artystów (firm) nie miała pojęcia o możliwości aplikowania
2. Część dowiedziała się dzień, dwa dni przed datą składania wniosku (Ja)
3. Wiem od kolegi, że inny artysta (związany mocno z TVP jak i jego kumple) dostał informację z Ministerstwa odpowiednio wcześniej
4. Moja księgowa, która zajmuje się głównie Shołbizem dowiedziała się o tym po fakcie
5. Gdyby Ministerstwu zależało na dotarciu do Artystów, wiedzielibyśmy wszyscy o tym z wyprzedzeniem, tak jak informuje się społeczeństwo w temacie innych dotacji dla innych branż.
6. Rozumiem zatem wściekłość artystów nieuprzywilejowanych, niestowarzyszonych w nowo powstałych niedawno strukturach (głównie z siedzibami w Warszawie). Nie mają oni biur, zatrudnionych na etat pracowników, których głównym teraz zadaniem było znaleźć odpowiedni program i złożyć aplikację
7. Jak wiemy, już wcześniej zapowiedziano podzielenie środowiska, utworzenie nowych elit, i dlatego postrzegam całą tą dotację przez pryzmat wcześniejszych deklaracji Partii. Nigdy nie byliśmy bardziej podzieleni niż teraz.
8. Rozumiem również złość i wpisy osób, którym obiecano właśnie kasę, którzy „wygrali” w czasie bardzo ciężkim również dla nich, a Gliński im to wstrzymał. Ale zrozumcie moi drodzy, że cała reszta myśli że „wygraliście wyścig po kasę” w nieuczciwej walce, niezależnie od tego, że to nie Wy ustalaliście zasady aplikowania i sposób ogłoszenia dotacji. I biorąc pod uwagę to co napisałem powyżej , mają podstawy do swojego wzburzenia.
Czytałem: „jeśli ktoś nie umie napisać aplikacji to już jego problem- odpadnie z rynku”, tak pisze znana managerka. Odpowiedź: „...moja droga , jak nie będzie artystów Twoja firma padnie...”. I tak dalej.
Dodam tylko że prywatnie uważam za bardzo nieetyczne zaaplikowanie o 2 mln dla jednego podmiotu, w momencie gdy reszta zostaje z zerem.
9. Są Artyści jak Grzegorz Markowski, który pisze na stronie córki Patrycji Markowskiej, że nic nie wiedział o dotacji dla Perfectu, którą dostał ich manager i ani on, ani muzycy, ani technika nic nie zobaczą z tej kasy.
To stawia całą historię w innym świetle. Takich historii wyszło sporo, muzycy oficjalnie pisali, że nic nie wiedzą o zamiarach managementów, managementy (agencje), pospieszyły z tłumaczeniem że „właśnie mieli dzwonić jak dostaną kasę”. Kochani ja gram 30 lat, zagrałem tysiące koncertów i znam ten tekst od początku kariery: „zadzwonimy do Pana”.
Nie zakładam nieuczciwości wszystkich, wręcz odwrotnie, wiem że pieniądze muszą być wydatkowane odpowiednio, ale to na pewno nie uwiarygadnia niektórych managementów, którzy dzwonią dopiero po zadymie i całym tym zamieszaniu, nie przed złożeniem wniosku.
Przypomina mi się projekt Norway Grants, w którym brałem udział, gdzie na rok przed ogłoszeniem, wszyscy zamieszani w projekt odbywali spotkania, brali udział w opracowaniu programów artystycznych i projekt był zapięty na ostatnią złotówkę, jasny i klarowny. Mi jest wszystko jedno, mleko się rozlało, pobite gary.
Efekt będzie taki że:
A- społeczeństwo przeciera oczy ze zdumieniem ile mają dostać artyści, nikt nie wnika czy to na firmę czy nie, pada zawsze jedno nazwisko i zmienia to perspektywę patrzenia na artystów
B- ucierpią na tym wszyscy, bo jak opowiadał wczoraj jeden z muzyków, usłyszał w sklepie że „Artyści to nieroby i dostają miliony za darmo”
C- muzycy w miarę możliwości przestaną korzystać z pośredników, czyli agencji, managementów.
10. W innych krajach (Europa Zachodnia, Skandynawia) artyści, scenotechnika itd, dostają comiesięczną rekompensatę, coś w rodzaju pensji. Wszyscy ją dostają bez konieczności pisania wniosków. Państwo przecież wie kto jaki zawód uprawia.
11. To wszystko stoi po prostu na głowie i ma na celu skłócenie nas. Udało się.
Strzał był wymierzony celnie, precyzyjnie, strzelający w dodatku wymierzył perfekcyjnie w „piętę Achillesa” naszego środowiska, PIENIĄDZE - ten, który je dostanie, prawdopodobnie utrzyma się na rynku, bo tak właśnie ma być. Ci, którzy nie dostaną zmierzą się na już wiosnę z realnym widmem bezpowrotnej rezygnacji z muzyki.
I tu stawiam KROPKĘ.